Forum
 

Sport: Nazwiska i kasa nie grają

Przed wiosenną inauguracją na Bukowej zdecydowanym faworytem byli goście. A jednak po raz kolejny okazało się, że w piłce nazwiska i kasa nie grają, a derby rządzą się swoimi prawami - pisze dzisiejszy "Sport" o wczorajszym Śląskim Klasyku.
Górnik nie ukrywał, że liczy w tym sezonie na awans, a organizacyjnie klub z Roosevelta jest o lata świetlne przed klubem z Bukowej. Również porównanie składów obu drużyn zdawało się ostatecznie przesadzać kwestię zwycięzcy niedzielnego spotkania. Tymczasem niedzielny mecz GKS-u z Górnikiem zakończył się sprawiedliwym podziałem punktów, ale na słowa pochwały zasłużyła tylko katowicka młodzież, która bardzo cieszyła się z jednego punktu. Goście z kolei nie kryli, że są mocno zawiedzeni, bo liczyli na komplet punktów i ruszenie od pierwszej wiosennej kolejki w ostry pościg za czołówką. – Podeszliśmy do tego meczu chyba na zbytnim luzie, zlekceważyliśmy trochę „Gieksę”, co było wielkim błędem. Ten mecz pokazał, że nikt przed nami nie klęknie na kolana, nikt nam punktów nie odda za darmo – szczerze wyznawał po meczu Robert Szczot.
Początek meczu należał jednak do gości, którzy przez dwa kwadranse stworzyli sobie kilka okazji. Trzykrotnie zaskoczyć Jacka Gorczycę próbował Przemysław Pitry, który najpierw po rogu Szczota główkował obok bramki, potem Pitremu w ostatniej chwili ściągnął piłkę z głowy bramkarz Katowic, wreszcie w 32 minucie Pitry źle trafił w piłkę. Za to marnotrawstwo Górnika mógł skarcić Bartłomiej Dudzic, jednak jego strzał w 35 minucie poszybował nad bramką. Do przerwy klarownych sytuacji oba zespoły nie stworzyły za wiele, ale dynamice spotkania zarzucić niczego nie można było, zaś za walkę i determinację należały się pochwały obu zespołom.
Po przerwie zaatakowała „Gieksa”. W 50 minucie dynamiczny rajd zakończył strzałem Dudzic. Sebastian Nowak „wypluł” piłkę przed siebie, ale Paweł Buśkiewicz nie zdążył z dobitką. Chwilę potem niezwykle ambitny Kamil Cholerzyński minął kilka zabrzańskich „tyczek”, ale świetną akcję zakończył strzałem na wiwat. Po tej akcji Górnik zwarł szyki w defensywie i przeniósł ciężar gry na połowę rywali, lecz z tej optycznej przewagi zupełnie nic nie wynikało i jeśli się nie mylimy, to w ciągu 90 minut zabrzanie nie oddali celnego strzału na bramkę Gorczycy. W 74 minucie kwestię zwycięstwa mógł załatwić dla GKS Tomasz Hołota, jednak jego strzał sparował na róg bramkarz Górnika.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online