Forum
 

Zahorski: Kasperczak stawiał piłkarzy, których ściągnął do klubu

Po Euro 2008 Tomasz Zahorski stał się obiektem drwin futbolowych "ekspertów". Na domiar złego napastnik Górnika Zabrze nie zyskał sympatii Henryka Kasperczaka i doznał ciężkiej kontuzji. Mimo to „Zahor” wyznaje: - Wyzdrowieję, zacznę strzelać i znów będę myślał o kadrze. 

- Leo Beenhakker nieźle rozbudził Pana piłkarski apetyt, powołując do reprezentacji Polski. Czy pomimo zmiany selekcjonera i ciężkiej kontuzji nadal myśli Pan o grze w barwach narodowych?
- Najpierw muszę wyzdrowieć, a potem zacząć grać i strzelać gole. Jeśli tak będzie, znów będę myślał o kadrze. Nowy trener będzie szukał zawodników na każdą pozycję. W obecnej sytuacji można trafić do kadry, rozgrywając parę dobrych meczów, a ja nie jestem postacią anonimową. Na wiosnę ja, jak i cała drużyna, musimy grać skutecznie i w dobrym stylu. Tylko tak można spełnić marzenia o grze w kadrze, czy w zagranicznym klubie. Wiadomo, że łatwiej się wypromować w Ekstraklasie niż na jej zapleczu.

- Jak przebiega Pana rekonwalescencja po kontuzji kolana?
- Jest coraz lepiej. Liczę, że w styczniu rozpocznę przygotowania z drużyną na pełnych obrotach. Na razie ćwiczę indywidualnie z Kamilem Zieleźnikiem (fizjoterapeutą Górnika - przyp. red.). Będziemy się spotykać też przez cały grudzień, gdy już chłopaki będą mieli wolne. Chcę maksymalnie wykorzystać tą przerwę.

- Mocno tęskni Pan za boiskiem?
- Oczywiście! Długo mnie nie było, więc jestem głodny nawet samego trenowania. O graniu już nawet nie wspominam. Na pewno będę chciał się przypomnieć kibicom. Ale najpierw muszę wyzdrowieć. Musi mi też tak poukładać się w głowie, żebym już na boisku nie myślał o tej nodze. Po takiej kontuzji sporo zostaje w psychice.

- A propos głowy. Popularne były tezy, że po Euro 2008 odbiła Panu „sodówka”. To ona miała być przyczyną słabszej gry, jeszcze przed kontuzją…
- Nie miałem „sodówki”, nie było do niej powodów. To, że nie łapałem się do składu za trenera Kasperczaka, to była wina chorego układu, który rzucał na mnie złe światło. Ostatnio usłyszałem, że trener rozsiewał takie plotki na mój temat, że lepiej o nich nie mówić. W każdym razie to była „poezja”!

- Czym Pan tak podpadł trenerowi Kasperczakowi?
- Może tym, że raz mu się postawiłem. Byłem jedynym napastnikiem Górnika w meczu przeciwko Piastowi. Nie dostawałem żadnych piłek, mimo że dużo wracałem się do tyłu. Wszystko szło tylko na główki. Zasugerowałem trenerowi, że może to nie jest najlepsza taktyka. To go mocno zdenerwowało. Zresztą potem trener powiedział mi, że widzi, że się staram, ale on stawia na tych piłkarzy, których ściąga do klubu. Wtedy wiedziałem, że nie mam zbytnio na co liczyć.

- U trenera Komornickiego będzie miał Pan więcej szans na grę?
- Rozmawiałem z trenerem kilka razy. Myślę, że jak będę zdrowy, będę w stanie pomóc Górnikowi w wywalczeniu awansu. Trener Komornicki nie ustala składu na sobotni mecz już w poniedziałek, za to preferuje politykę zdrowej rywalizacji. U niego na każdym treningu trzeba się starać. Jeśli ktoś nie wkłada serducha w zajęcia, po prostu nie będzie grał.

- Z powodu kontuzji ma Pan też więcej czasu dla rodziny. Jak się Pan sprawdza w roli ojca?
- Myślę, że dobrze. Ja bardzo lubię dzieci. Właśnie siedzę w domku z moim małym synkiem. Bawimy się razem, bo żona jest teraz u kosmetyczki (śmiech - dop. red.).

źródło: FutbolNews.pl



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online