Ozga: Wszyscy popełniliśmy błędy

Wczoraj wydarzeniami, jakie miały miejsce podczas meczu Górnika z Widzewem, zajął się Wydział Dyscypliny PZPN. Stadionowi grozi zamknięcie także na kilka meczów rundy wiosennej. Na razie wiadomo, że kibice nie zobaczą ostatniego spotkania zabrzan na Roosevelta z Wisłą Płock. 

» Bije się pan w pierś po tym, co wydarzyło się w piątek?
- W takich sytuacjach nie ma jednego winnego - mówi Jan Ozga, kierownik Górnika ds. bezpieczeństwa. - Wszyscy po drodze popełnili błędy, też się od nich nie uchylam. Może zbyt mocno zaufaliśmy w pewne deklaracje, w kilku wypadkach zabrakło przewidzenia pewnych reakcji i zachowań.

» Gdyby mecz miał się odbyć jeszcze raz?
- Błędem było wpuszczenie na stadion kibiców Widzewa od strony ulicy Chłopskiej. Takie jednak było zalecenie policji. Lepszym rozwiązaniem - o tym jestem przekonany - było skierowanie ich od strony Damrota, gdzie wejście na sektor jest pod lepszą kontrolą.

» Na czym polegało "zaufanie w pewne deklaracje"?
- Chcieliśmy dać Widzewowi 700 biletów, bo taki obowiązuje przepis. Na prośby, także kibiców Górnika, zwiększyliśmy pule o 100 procent. Byłem też w kontakcie z fanami Widzewa. Deklarowali, że będą zachowywali się spokojnie.

» Kiedy na stadionie było najbardziej niebezpiecznie?
- Na samym stadionie w żadnym momencie. Kto był - ten widział. Oczywiście naganne i niezgodne z przepisami jest odpalenie rac, ale proszę mi powiedzieć jak w październiku czy listopadzie, kiedy kibice są ubrani w grube kurtki dokładnie ich przeszukać? Zgodnie z prawem można zajrzeć do torby i przejrzeć wierzchnie nakrycia.

» Nie to był największy problem meczu i przyczyna zamknięcia stadionu, tylko burdy, bójki i pobicia ochrony oraz policjantów.
- Przed meczem, idąc na stadion około 400 kibicom Widzewa udało się "wyskoczyć" z obstawy. Takie rzeczy nie powinny mieć miejsca i to był "zapalnik". Z relacji postronnych osób wiem, że było bardzo niebezpiecznie, bo dobiegli do pubu - blisko stadionu - gdzie przebywali kibice Górnika. Tam naprawdę mogło dość do wielkiej tragedii. Cud, że tak się nie stało.

» Źle działo się też po meczu.
- Przede wszystkim w jego trakcie, ale kibice na trybunach tego nie widzieli, bo do starć grupy z Zabrza i ochrony doszło pod bramą numer trzy. Jeżeli ktoś wyrywa płyty chodnikowe, kostki brukowe i rzuca w ochronę, to naraża czyjeś życie. W takich wypadkach można mówić o bandyckich zachowaniach i tak to nazywam. Zresztą od tego czasu dwa razy rozmawiałem o tym z kibicami Górnika, bo rozmawiać trzeba. Oni tez przyznają, że część grupy zachowała się nagannie. Wracając do meczu, nie udało się po ostatnim gwizdku zatrzymać w sektorach, tym razem kilkuset osób z Łodzi. Wyłamali ogrodzenie i weszli na boczne boisko. W tym wypadku szybko udało się jednak zapewnić prządek. Naprawdę, każda ze stron powinna posypać głowę popiołem, bo wszyscy po części ponosimy winę za to, co się stało. Żal tym większy, że coś się na stadionie Górnika tym meczem skończyło.

» Przede wszystkim kilkunastotysięczna frekwencja, która przeszła do historii. Ucierpieli prawdziwi kibice i szczytny cel, jakbym było rozegranie charytatywnego meczu z GKS Katowice.
- Wniosek policji o zamknięcie stadionu ma charakter prewencyjny. Gmina się do niego przychyliła. Teraz czekamy na decyzję Wydziału Dyscypliny, choć zamykanie stadionu na mecze rundy wiosennej nie miałoby sensu. Połowa obiektu, ta gdzie teraz siedzą goście i nasi kibice, będzie wyłączona. Fanów gości w ogóle nie będziemy wpuszczać na stadion, a wszyscy kibice - tylko Górnika - będą siedzieć na 8-9 tysiącach zamontowanych krzesełek. I tak dotrwamy do rozpoczęcia budowy nowego stadionu. Wtedy doczekamy 20-30 tysięcy ludzi na meczach. Podobne wydarzenia to - mam nadzieję - wyłącznie historia.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online