Rozmowa z Adrianem Sikorą, napastnikiem Górnika

Jak się zaczęła twoja przygoda z futbolem?
- Pochodzę z Nierodzimia pod Ustroniem. Mieszkam z rodzicami nieopodal stadionu. Jak mały brzdąc zapisałem się do trampkarzy Czantorii Nierodzim. Potem przeszedłem do Kuźni Ustroń, następnie Beskid Skoczów. W końcu wylądowałem w Ceramedzie Bielsko. 
- Dawny Ceramed, obecnie Podbeskidzie, ma patent na wyławianie dobrych napastników. Tomasz Moskała, Sebastian Olszar i ty jesteście tego najlepszym dowodem.

- Wydaj mi się, że wielka w tym zasługa trenera Wojciecha Boreckiego, który miał dobrego nosa do znajdywania zawodników lubiących strzelać bramki.

- Nim trafiłeś do Górnika miałeś propozycje z innych klubów.

- Interesowali się mną działacze Szczakowianki i Lecha. Kiedy się jednak dowiedziałem, że mogę grać w Zabrzu, inne propozycje przestały mnie interesować. Górnik ma ogromne tradycje. Miałem szczęście spotkać w swojej krótkiej karierze świetnego bramkarza tego klubu Jana Gomolę. Zdawałem sobie sprawę, że otwiera się przede mną wielka szansa wypłynięcia na szerokie wody.

- Na długo związałeś się z Górnikiem?

- Mam podpisany kontrakt na trzy lata.

- Grając w Podbeskidziu strzeliłeś jesienią sześć bramek. W Zabrzu na wiosnę masz już ich trzy na swoim koncie. Jakie zauważyłeś różnice między grą w ekstraklasie a w II lidze.

- Bardzo duże, a dotyczą one głównie taktyki. W ekstraklasie trzeba ściśle podporządkować się zaleceniom trenera. Ponadto w I lidzie obserwuje się większe cwaniactwo zawodników, potrafiących umiejętnie rozpychać się łokciami, trzymać za koszulkę. Sam już tego wielokrotnie doświadczyłem.

- Masz 23 lata a zatem optymalny wiek do rozpoczęcia wielkiej kariery piłkarskiej. Zdajesz sobie z tego sprawę?

- Pewnie, że tak. Moje przejście do Górnika było ostatnim dzwonkiem, aby zaistnieć w ekstraklasie. Nie mogę zmarnować takiej szansy.

- Twoje największe wady i zalety piłkarskie.

- O zaletach nie będę mówić, bo mi nie wypada. O wadach powiem bardzo chętnie. Nie do końca potrafię wykorzystać swoją szybkość. Nie zawsze dobrze ustawiam się na boisku.

- Jednak idealnie wykorzystałeś sytuację do zdobycia "złotej" bramki w meczu z Amiką.

- Otrzymałem idealnie podanie od Michała Probierza. To głównie jego zasługa, że udało mi się zdobyć gola. Cieszę się, że mogę grać z tak doświadczonym zawodnikiem i wieloma innymi piłkarzami Górnika.

- Masz jakiegoś piłkarskiego idola?

- Lubię patrzeć gdy gra Thierry Henry z Arsenalu Londyn. To świetny piłkarz.

- Zawsze chciałeś grać w napadzie.

- Tak, inne pozycje mnie nie interesowały. Od początku mojej kariery poluję na bramki. Mam nadzieję, że jeszcze ich wiele "ustrzelę".

- Jak przyjąłeś zwyczaj obdarzania strzelców bramek w Górniku kogutami przez pana Stasia Sętkowskiego?

- To bardzo oryginalny sposób, ale sprawiający sporo kłopotów.

- Czyżbyś nie lubił rosołu z koguta?

- Może i lubię, ale mama nie pozwoliła, aby je zabić. Uważa, że są cenną nagrodą i powinny żyć. Mieszkamy w bloku, ale mamy działkę, więc mam zrobiła dla nich klatkę.

- Już się urządziłeś w Zabrzu?

- Nie musiałem się urządzać, bo codziennie dojeżdżam spod Ustronia do Zabrza. Zajmuje mi to niecałą godzinę w jedną stronę. To nie jest wcale takie męczące, a u mamy zawsze jest lepiej niż na swoim.

- Futbol pochłania całe twoje życie?

- Może nie całe, ale większość. W ogóle interesuję się sportem. Lubię pograć w tenisa ziemnego i stołowego. To czasami dobra odskocznia po piłkarskich treningach czy meczach.
przepisał: TomeKSG

źródło: Dziennik Zachodni



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online