Forum
 

Sport: Jeden z głową

Ryszard Komornicki zdradził po spotkaniu, że przed meczem powiesił w szatni powiększony wywiad, którego udzielił trener gości, Tadeusz Łapa. Chodziło o fragment mówiący o nie najlepszej atmosferze w zabrzańskiej szatni. – Chciałem w ten sposób zmotywować moich piłkarzy – przyznał trener gości. 

Niewiele z tego wyszło. Łęczna po siedmiu meczach bez porażki, pierwszy raz pod kierunkiem Łapy, zeszła z boiska pokonana. Dodajmy, że Górnik wygrał absolutnie zasłużenie. Podobnie jak w sobotę z Motorem. Także jedną bramką i także po meczu, w którym zabrzanie zmarnowali co najmniej sześć stuprocentowych okazji strzeleckich.

Pierwsza połowa nie była w wykonaniu gospodarzy ani szczególnie dobra, ani słaba. Solidna gra jednak wystarczyła, by raz po raz zagrażać bramce Jakuba Wierzchowskiego. Strąk, Besta, Pazdan… Ci trzej gracze strzelali na bramkę głowami i po każdym z tych uderzeń powinien paść gol. Nie padł. Jeszcze po zagraniu Bonina z kilku metrów trafił w Wierzchowskiego Alesz Besta i nastała 39 minuta meczu. Madejski zagrał kapitalna piłkę do Pitrego, który minął już bramkarza gości, kiedy został przez niego sfaulowany. – To moja druga czerwona kartka na tym stadionie. Zasłużona, faul był – przyznał Jakub Wierzchowski. - Wtedy grałem w Ruchu i - mimo osłabienia - wygraliśmy 2-1.

Co było potem? Prawie pięć minut czekania na zmianę bramkarza, bowiem tyle rozgrzewał się Jakub Giertl. W końcu strzał Bonina z 11 metrów, który golkiper Łęcznej obronił! I jeszcze dobitka Besty z czterech metrów, która poleciała metr nad poprzeczką. Giertl tak się cieszył, że omal nie rozwalił reklamy. Dostał zresztą żółtą kartkę.

Druga połowa to 30 minut walenia przez zabrzan głową w mur. Przewagę mieli ogromną, bo szczytem marzeń gości było 0-0, ale więcej było chaosu i niedokładności niż składnych akcji, jakby gra w przewadze była dla miejscowych utrudnieniem, a nie ułatwieniem. W końcu znalazł się jednak piłkarz „z głową”. Michał Pazdan trafił po rogu i dośrodkowaniu Gorawskiego. Zresztą „Gora” róg wywalczył. Potem na Roosevelta nie działo się już wiele ciekawego. Po meczu Sebastian Nowak cieszył się z trzech punktów i... czterech zębów swojej córki. Są wyniki, widać też, że atmosfera wraca. Plan Górnika na trzy mecze (Motor, Łęczna, Stalowa Wola) to miało być 9 punktów. Przed wizytą w Stalowej Woli brakuje jeszcze trzech.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online