Forum
 

Sport: Znaczy kapitan

Grzegorz Bonin poprowadził zabrzan do zasłużonej, choć nieco szczęśliwej wygranej. Gol na 2:1 padł, kiedy do końca regulaminowego czasu gry pozostawało 80 sekund.
Motor był w Zabrzu bliski sprawienia niespodzianki. Goście długo prowadzili, a jeszcze w 88 minucie utrzymywali remis. Wtedy akcję decydującą o losach meczu przeprowadził najlepszy na boisku, kapitan Górnika, Grzegorz Bonin. Przejął piłkę 25 metrów od bramki rywala i po chwili oddał silny strzał. Robert Mioduszewski musiał wyciągać piłkę z siatki. Może więc Górnik mówić o szczęściu, choć jego wygrana była absolutnie zasłużona.

– Mieliśmy w tym meczu więcej „setek” niż w kilku wcześniejszych razem wziętych, a też było ich niemało. Najważniejsze jednak, że w końcu była gra. Myślę, że zagraliśmy dziś dobry mecz – przyznał Robert Szczot, rozkręcający się z każdym kolejnym kwadransem gry.

W pierwszej połowie Górnik długo nie potrafił złapać właściwego rytmu. Brakowało też pomysłu na wykończenie akcji ofensywnych. Choć i w tej części mieli zabrzanie kilka wybornych okazji. Madejski po minięciu czterech rywali nie wykorzystał sytuacji sam na sam z Mioduszewskim, a Paweł Strąk trafił piłką z trzech metrów w słupek. Motor grał ostrożnie, raczej asekuracyjnie, ale nie wybijał na ślepo piłki, tylko starał się wyprowadzać szybki atak. I niespodziewanie prowadził. W 30 minucie goście wykonywali rzut wolny. Piłkę uderzył Michał Maciejewski, a ta przy słupku wpadła do siatki. – Oczywiście, że moja wina. Zrobiłem krok do środka, potem nie mogłem już odpowiednio zareagować. Chwała chłopakom, że wygrali. To po przerwie był Górnik i była drużyna – przyznał Sebastian Nowak. Faktycznie. O ile do przerwy zabrzanie nie byli w stanie narzucić rywalowi swoich warunków gry, o tyle 20 minut gry po przerwie zapowiadało prawdziwą demolkę Motoru.

- W przerwie trener nie mówił wiele. Raczej my rozmawialiśmy między sobą – stwierdzili zgodnie gracze z Zabrza. Efekt był imponujący. Mniej więcej co dwie minuty Górnik, grający szybko, z rozmachem i pomysłem, stwarzał stuprocentowe okazje bramkowe. Besta? Powinien strzelić w tym czasie 3-4 gole, a mieli jeszcze doskonałe szanse Bonin, Gorawski i Szczot. Górnikowi wychodziło wszystko, poza decydującym strzałem. Paradoksalnie, wyrównanie padło po nieco przypadkowym wybiciu piłki przez Mioduszewskiego, wprost pod nogi stojącego metr od linii bramkowej Besty.

Od 65 minuty napór Górnika osłabł i w końcówce wydawało się, że zabrzanie nie wygrają czwartego meczu z rzędu. Wtedy w roli głównej wystąpił Bonin. – On na tę bramkę zasłużył najbardziej – przyznał Stanisław Oślizło, legendarny kapitan wielkiego Górnika. Dziś tę opaskę nosi Grzegorz Bonin.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online