Forum
 

Górnik Zabrze - I co dalej?

Sytuacja przy Roosevelta jest paradoksalna. Zespół wciąż jest w ścisłej czołówce tabeli, a jednak każdy mecz pokazuje, że dzieje się w nim źle.
Czy czas zacząć bić na alarm? Jeden powie, że nie, bo przegrana z Pogonią Szczecin to wypadek przy pracy, który może zdarzyć się drużynie nie złożonej z artystów futbolu. W końcu Górnik ma 19 punktów i jest w gronie drużyn rozdających karty na zapleczu ekstraklasy. Z drugiej strony trudno nie odnieść wrażenia, że coś zaczyna się sypać. Każdy kolejny mecz jest sygnałem, że w zespole i klubie dzieje się źle.

Symbol niemocy

Nic dziwnego, że już dziś dojdzie do spotkania prezesa klubu, Jędrzeja Jędrycha z radą drużyny. - Na razie nie chcę pewnych spraw głośno komentować. Musimy na pewno porozmawiać między sobą. Nie ulega wątpliwości, że obecna sytuacja nie może pozostać bez jakiegokolwiek działania - twierdzi prezes Jędrych, który spotkanie wyznaczył na 15:00

Najpierw fakty. Górnik bardzo dobrze zaczął sezon. Pewnie wygrał z KSZO, szczególnie po przerwie pokazując piłkę na poziomie ekstraklasy. Wygrał w Płocku, grając też bardzo dobrze przez 45 minut. Podobnie było w prestiżowych derbach z GKS Katowice, kiedy do przerwy rywal praktycznie nie istniał na boisku. Trzy mecze, trzy wygrane, w sumie po 45 minut dobrej gry. Potem miało być tylko lepiej. Do zespołu dołączali kolejni nowi gracze, z zespołu powinna zejść presja towarzysząca drużynie skazanej - z takim budżetem i takimi piłkarzami - na awans.

I co? Nic. Każdy kolejny mecz Górnika był słaby lub bardzo słaby. Piłkarzy broniły tylko wyniki, ale nawet postronni obserwatorzy widzieli, że zamiast coraz lepiej, jest coraz gorzej. Przegrana w Gorzowie to był znak ostrzegawczy. Górnik strzelał coraz mniej bramek, ale - także dzięki słabości rywali - jeszcze mniej tracił. Do meczu z Pogonią. Bramka stracona na 1:2, kiedy rywal grał w osłabieniu, a zabrzanie wręcz odsuwali się od biegnącego 70 metrów stopera, Krzysztofa Hrymowicza, jest symbolem niemocy Górnika z połowy września.

Bez postępów

Żaden piłkarz nie robi postępów. Michał Pazdan rok temu był na Euro 2008. W środę niemal zatrzymał się i rozłożył ręce na środku boiska, by tylko nie tknąć wspomnianego Hrymowicza. Wystarczył krok, by akcja Pogoni została przerwana... A Pazdan to jeden z symboli zabrzańskiej solidności i profesjonalnego podejścia do zawodu. Nie sprawdza się „letni” zaciąg. Miał wnieść do drużyny ferment i trochę zdrowej rywalizacji. Zgoda, nie można odmówić Bescie czy Kuligowi ogromnych chęci. To jedni z niewielu, którzy wiedzą, że elementem gry w piłkę jest wślizg i walka. Na tle kolegów takie cechy wystarczą. Jakość zespołu nie została jednak podniesiona. Przede wszystkim zawodzą jednak „gwiazdy”, sprowadzane w całym sezonie 2008/09 za wielkie pieniądze, które miały doprowadzić klub do czołówki polskiej ligi. Dziś przegrywają rywalizację z beniaminkiem drugiej ligi, a Olgierd Moskalewicz szybkościowo wygląda na tle Górnika niczym sprinter.

Trybuny jeszcze są pełne, ale trudno nie odnieść wrażenia, że kredyt zaufania kilkunastu tysięcy widzów powoli się wyczerpuje. Tutaj recepta jest jednak prosta - trzeba w dobrym stylu wygrać 2-3 mecze. Pytanie, czy Górnika na taki scenariusz dziś stać. Nawet w słabej pierwszej lidze, kiedy rywale z coraz mniejszym respektem grają przeciwko zabrzanom, widząc niemal co tydzień ich bezsilność na ekranach telewizji. Pogoń wykorzystała to w pełni. Pierwsza i - być może - nie ostatnia.

Czy jest „chemia”?

Trener Ryszard Komornicki ma trudne zadanie do wykonania. Było wiadomo, że jednym z elementów powodzenia misji powrotu Górnika do ligi będzie „chemia” między szkoleniowcem i piłkarzami. Tylko piłkarze i Komornicki mogą powiedzieć, czy coś takiego istnieje. W każdym razie z trybun tego nie widać. Jeżeli Górnik czuje presję, grając przy 14000 własnych kibiców i będąc liderem ligi, to co się stanie po ewentualnych, kilku kolejnych niepowodzeniach? Piłkarz nieradzący sobie z presją do walki o awans się po prostu nie nadaje.

Problemem Górnika nie jest kolejna rotacja w składzie. Kto wchodzi na boisko, ten zawodzi; niezależnie od wieku i wysokości kontraktu. Przypadek? Górnik nadal jest jednym z głównych kandydatów do awansu. Pod warunkiem, że obecną sytuację, coraz trudniejszą, uda się zdiagnozować, a potem szybko znaleźć receptę. Rok temu błędy z jesieni „naprawiano” jeszcze większymi popełnionymi zimą, co skończyło się zasłużonym spadkiem z ekstraklasy klubu z budżetem na miarę gry w pierwszej jej piątce.

Błąd nie zostanie popełniony, pod warunkiem, że piłkarze, działacze i trenerzy mieć będą wizję, pomysł i wspólną chęć odniesienia sukcesu, a nie tylko zarabiania co miesiąc niemałych pieniędzy. Wtedy nie mieli. Dziś? W niedzielę Górnik gra mecz w Pruszkowie, gdzie będzie okazja pokazać, czy mecz z Pogonią był wypadkiem przy pracy, czy też klub zżera choroba trwająca już kilkanaście miesięcy, na którą nikt nie jest w stanie znaleźć lekarstwa.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2019 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online