Forum
 

Po raz pierwszy

Nazwanie meczu Górnika z Podbeskidziem derbami to spore nadużycie. Faktem jednak jest, że zagrają dwie drużyny z województwa śląskiego, obie widziane przed sezonem w roli kandydatów do awansu. Choćby z tego powodu zapowiada się nam jeden z najciekawszych meczów I ligi w pierwszej fazie sezonu. Oba zespoły jeszcze nigdy między sobą nie grał o ligowe punkty (były mecze w Pucharze Polski). Dzisiejsza konfrontacja będzie pierwszą w historii.
Co ciekawe, krótko po spadku istniało spore prawdopodobieństwo, że w meczu z bielszczanami Górnik może prowadzić trener Marcin Brosz, a w drugiej linii zagra Dariusz Kołodziej. Pierwszy był bardzo poważnym kandydatem do objęcia posady po Henryku Kasperczaku. Kołodziej grał w Górniku, jednak kilkanaście dni temu został sprzedany do Podbeskidzia.
- Rozmowy z panem Broszem były bardzo budujące, miał ciekawe pomysły. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na trenera Komornickiego - przyznał prezes Górnika, Jędrzej Jędrych. Dlaczego więc Brosz nie został w Zabrzu zatrudniony? Między innymi z powodu chęci sprowadzenia do Zabrza niemal całego sztabu szkoleniowego z Bielska-Białej. Górnik mając czkawkę po sztabie Kasperczaka na taki układ pójść nie chciał.
Brosz to jednak osoba na Roosevelta bardzo szanowana. Grał swego czasu w Górniku, mieszka blisko Zabrza, w tutejszych szkołach uczył dzieci grać w piłkę. Dziś zagra jednak o punkty dla Podbeskidzia.
Przypadek Kołodzieja był bardziej burzliwy. Dariusz Kołodziej trafił do Zabrza latem 2008 roku, kiedy trenerem Górnika był jeszcze Ryszard Wieczorek. Z piłkarzem, który był gwiazda Podbeskidzia wiązano spore nadzieje.
Kołodziej miał jednak problem z wywalczeniem miejsca w wyjściowej jedenastce. Grał jeszcze rzadziej, a nawet wcale, kiedy w klubie pojawił się Henryk Kasperczak. Zdarzały się mecze, kiedy Kołodziej nie mieścił się nawet w meczowej "osiemnastce". Więc pojawiły się sygnały, że piłkarz może znaleźć się w grupie, którą Kasperczak zimą "odstrzeli". Tymczasem trener wystawił "Kołka" w końcówce roku, między innymi w arcyważnym mecz z Jagiellonią Białystok. Górnikowi nie szło, jednak wygrał 1:0. Kołodziej strzelił bramkę z rzutu wolnego, a zabrzanie - tak się wydawało - wrócili do gry o pozostanie w lidze. W sumie zakończył sezon z trzema trafieniami na koncie.
Kołodziej odszedł z Zabrza już w trakcie nowego sezonu. Wcześniej skierował do Sądu Polubownego pismo o rozwiązanie kontraktu. Kiedy Górnik zaczął sezon, Kołodziej mecz z KSZO obejrzał z ławki. - Jeżeli zadeklaruje, że chce u nas grać to nie widzę przeszkód, by pojawiał się na boisku - przyznał wtedy Ryszard Komornicki.
Kołodziej w sądzie polubownym sprawę przegrał, formalnie powinien nadal grać w Górniku. Uznano jednak, że z niewolnika nie ma pracownika i zabrzanie podjęli rozmowy z Podbeskidziem, które było zainteresowane zatrudnieniem wychowanka Hutnika Kraków. Kiedy Kołodziej wyszedł na boisko w wyjazdowym meczu z Wisłą Płock praktycznie był już graczem Podbeskidzia. Kilkadziesiąt godzin później strony sfinalizowały kontrakt. Nieoficjalnie mówi się, że Górnik dostał za zawodnika 500 tysięcy złotych. To znaczy, że Kołodziej został dość niespodziewanie pierwszym piłkarzem od chwili pojawienia się w klubie Allianz Polska, na którym Górnik zarobił. Wcześniej tylko wydawano na Roosevelta pieniądze na nowych zawodników.
Na pewno pojawienie się tej dwójki, a także Piotra Rockiego (latem chciał trafić do Zabrza), który od lat w tym mieście mieszka, a do zabrzańskich szkół chodzą jego synowie, będzie "smaczkiem" meczu kolejki.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online