Forum
 

Sport: Zimny prysznic

Po najsłabszym meczu tej jesieni, Górnik zasłużenie przegrał w Gorzowie - pisze dzisiejszy "Sport".
Po trzech kolejnych wygranych Górnik przegrał na boiskach I ligi. Rozgrywki będą tylko ciekawsze, a zabrzanie przekonali się, że rywale nie poddadzą się przed meczem. Szczególnie grając na własnym boisku. - Nasza sytuacja w I lidze wygląda tak, że praktycznie wszystko zależy od nas. Jesteśmy w stanie grać dobrze i wygrywać albo tak jak dziś - słabo do tego stopnia, że nie stać nas było nawet na remis - przyznał po spotkaniu bardzo przytomnie Paweł Strąk.

- Futbol to wspaniały i nieprzewidywalny sport. Bo kto mógł sądzić, że wygra GKP, skoro dwóch piłkarzy Górnika zarabia więcej niż cały nasz zespół razem wzięty? – mówił z kolei uradowany kapitan gorzowian Artur Andruszczak.

Początkowo w poczynaniach podopiecznych Adama Topolskiego widać było obawę przed rozpędzonym Górnikiem. Tylko, że w sobotę zabrzanie przypominali może i niezły jak na I ligę samochód, ale jadący „na wstecznym”. Mecz zaczęli spokojnie, czekając na ruch gospodarzy, jakby sposobem na GKP miała być gra z kontry. Na bramkę Sławomira Janickiego uderzali w pierwszych minutach Adam Danch i Przemysław Pitry, ale obaj nie trafili w światło bramki.

Najlepszą okazję do zdobycia gola miał w 36. minucie Grzegorz Bonin, który wpadł z piłką w pole karne, ale jego uderzenie, choć mocne, przeleciało obok słupka. W 38. minucie bardzo ładnie z rzutu wolnego uderzył Adrian Łuszkiewicz, ale jeszcze lepszą interwencją popisał się Nowak, który złapał piłkę zmierzającą do bramki tuż przy słupku.

Jedyna bramka padła w 61. minucie. Łukasz Maliszewski nie zmarnował akcji Macieja Truszczyńskiego i popisał się precyzyjnym strzałem. - Cieszę się podwójnie. Zdobycie bramki po świetnym podaniu Maćka nie stanowiło żadnego problemu, wystarczyło tylko przyłożyć nogę - powiedział uradowany strzelec bramki.

Gol należał się gospodarzom, a bezbarwny Górnik, grający bez Szczota i Madejskiego, dopiero w końcówce zagroził bramce GKP. Co ciekawe, zabrzanie grali wówczas w dziesiątkę. W 88. minucie doszło do bardzo groźnej i dramatycznie wyglądającej sytuacji. Podczas próby piąstkowania bramkarz Sebastian Nowak staranował Maliszewskiego, po czym bardzo niefortunnie upadł na głowę. Bramkarz Górnika dwukrotnie tracił przytomność. Karetką odwieziony został do szpitala na szczegółowe badania. Jego miejsce w bramce musiał zająć stoper Michał Karwan, który między innymi obronił strzał Obema. Był już doliczony czas gry, kiedy strzał Pitrego ofiarnie zablokował Truszczyński.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online