Skrzydła nie dolecą

Przed Górnikiem czwarty mecz na boiskach pierwszej ligi. - U nas na pewno będzie święto, stadion wypełni się do ostatniego miejsca. Kiedy tylko Górnik spadł z ekstraklasy, pojawiły się pytania, kiedy do nas przyjedzie - twierdzi Adam Topolski, trener GKS Gorzów, jednej z najsolidniejszych drużyn zaplecza ekstraklasy. Zabrzanie chcieli dostać na to spotkanie 2500 biletów. Ostatecznie wybiera się ich do Gorzowa około 300. 

Mogą minąć Górnika

W tabeli gorzowianie są tuż za Górnikiem. Teoretycznie po czwartej kolejce mogą zabrzan minąć. „Wystarczy” do tego wygrana 3-0. Słysząc te słowa, Topolski, przed laty grający wiele spotkań z zabrzanami w barwach warszawskiej Legii, mówi: - Proszę mnie nie podpuszczać. Oczywiście, że wyjdziemy na boisko po pełną pulę, ale zbyt długo jestem w piłce, by nie stąpać po ziemi. Remis będzie naszym... wielkim sukcesem, jako pierwsi odebralibyśmy punkty Górnikowi. Pod każdym względem są od nas lepsi. Może poza jednym. Ambicji i serca możemy włożyć w to spotkanie tyle samo, a może nawet więcej. Pytanie, na ile to wystarczy - dodaje Topolski.
Górnik jedzie do Gorzowa bez lewej strony pomocy. Jeszcze kilkanaście dni temu zastanawiano się, kto zagra na tej pozycji - Piotr Madejski czy Robert Szczot, który po odejściu z klubu Henryka Kasperczaka odetchnął z ulgą, bowiem przestał grać jako nominalny napastnik. Ryszard Komornicki znalazł „złoty środek”, przesuwając Madejskiego na środek pomocy. Konkurencja zresztą jeszcze bardziej wzrosła, kiedy kapitalną zmianę w meczu z GKS Katowice dał Alesz Besta. Czech zaliczył asystę i bramkę, a warto przypomnieć, że zmienił kontuzjowanego właśnie Szczota.
Komornicki teoretycznie ma więc kłopot bogactwa, ale tylko na papierze. Szczot skręcił stawy skokowe obu nóg, a Madejski od kilkunastu dni ma problem z odbitą piętą. W Gorzowie obaj nie zagrają.

Pilnował Lubańskiego

- Górnik ma tak silną kadrę, że jedna-dwie nieobecności niczego nie zmieniają. Fakt, że zespół po spadku nie oddał żadnego piłkarza, a jeszcze się wzmocnił, jest w polskiej piłce wydarzeniem - dodaje Topolski, uznając, że Górnik to zdecydowanie najpoważniejszy kandydat do awansu. - Górnik i Widzew. Szczerze mówiąc, to nie widzę dziś nawet trzeciego zespołu, który mógłby tej dwójce zagrozić. Zresztą, obiektywnie mówiąc, czy miejsce tych klubów nie jest w ekstraklasie? Z taką tradycją, z takimi budżetami, z takimi kibicami...
- Topolski jako gracz Legii wiele razy grał przeciwko Górnikowi. - Jako młody piłkarz kryłem Włodka Lubańskiego. To był zaszczyt, jedno z ważniejszych wydarzeń w mojej karierze, a przecież grałem w świetnej Legii. Adam Banaś, Andrzej Szarmach, Jurek Gorgoń... Rok temu nawet nie wpadłbym na to, że Górnik przyjedzie do Gorzowa. Tymczasem stanie się to już jutro.

W defensywie podobnie

Siłą GKP jest na pewno defensywa. Dwa gole stracone przez gospodarzy jutrzejszej konfrontacji to tyle, ile stracili jesienią zabrzanie. Tylko w ataku to Górnik radzi sobie zdecydowanie lepiej, w każdej konfrontacji strzelając do tej pory minimum dwa gole.
Pod nieobecność duetu Madejski-Szczot, pewne miejsce w wyjściowym składzie powinien mieć Besta. Niewykluczone, że zagra bliżej lewej strony, w ataku nominalnie zagra tylko Przemysław Pitry. Madejskiego w środku pola może zastąpić wracający po kontuzji do składu Damian Gorawski. Zagrał już z GKS. W Górniku nie ma już testowanych w środę piłkarzy, Samuela Haasa i Andre Gwaze. Sztab szkoleniowy uznał, że póki co nie będą w stanie wzmocnić drużyny z Roosevelta.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online