Forum
 

Kołodziej: Jak dorośli ludzie

- Zbyt pochopnie skierowałem sprawę do sądu przeciwko Górnikowi, nie tak to miało wyglądać - przyznaje były już piłkarz zabrzańskiego klubu, Dariusz Kołodziej, który z Zabrza wrócił do Podbeskidzia.
27-letni pomocnik zapewnia, że występy w Górniku były dal niego wielkim przeżyciem, że zawsze będzie mile wspominał swój pobyt na Roosevelta. Dodaje, że rozstał się z Górnikiem w zgodzie, choć wcześniej trafiła do PZPN jego skarga na czternastokrotnych mistrzów Polski. - Nie tak to miało wszystko wyglądać - szczerze wyznaje Kołodziej. - Uległem namowom pewnych ludzi, dałem ponieść się emocjom. Zbyt pochopnie skierowałem sprawę do PZPN. Nie tak to miało wszystko wyglądać. Na szczęście postawa prezesa Górnika Jędrzeja Jędrycha była wielce budująca. Porozmawialiśmy jak mężczyzna z mężczyzną, na koniec podaliśmy sobie ręce.

Spierał się pan z Górnikiem o zaległe pieniądze?
- Nie chodziło o kwestie finansowe, a o sprawy osobiste. Tymczasem przeczytałem w prasie, że chodziło o kilka wejściówek. To była totalna głupota. Sprawa jednak została rozdmuchana przez media, wybuchła wojna. Nie dziwię się zatem zabrzańskim kibicom, że "jechali" ze mną ostro w internecie i na stadionie, czytając o mnie takie rzeczy, że zrazili się do Kołodzieja. Zapewniam jednak wszystkich, że Kołodziej nie jest człowiekiem, który lubi wojnę. Stało się jak się stało i nie chcę już nawet myśleć o tym. Jeszcze raz z mojej strony należy się wielki szacunek prezesowie Jędrychowi, że w całym zamieszaniu zachował zimna krew i dogadaliśmy się, jak dorośli ludzie.

Abstrahując od powyższych kwestii, jak pan oceni swój pobyt w Zabrzu?
- Bardzo miło. Jako drużyna na pewno ponieśliśmy porażkę, bo spadek z ekstraklasy na pewno nią jest. Nie można jednak utrzymać się w lidze, jeśli w 17 meczach I rundy zdobywa się raptem 12 punktów. Wiosną było już nieźle, ale strat z początku sezonu nie nadrobiliśmy. Natomiast mimo wszystko uważam, że piłkarsko zrobiłem krok do przodu. Do końca życia będę też chełpił się tym, że mogłem grac w klubie, jak Górnik. To mój osobisty sukces.

Trener Henryk Kasperczak przekonał się do pana zbyt późno?
- Szkoda, że tak późno. Dał mi szansę dopiero jak zaczęło się palić. Po dwóch meczach zdobyłem bramkę i chyba obroniłem się. Z drugiej strony nie dziwię się trenerowi Kasperczakowi, bo po kontuzji nie wyglądałem najlepiej na początku. Dopiero jak przepracowałem solidnie okres przygotowawczy, znów byłem sobą i myślę, że nie zawiodłem.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online