Forum
 

Sport: Gwizdy na Roosevelta

Zabrzanie nie będą miło wspominać letnich sparingów ze Ślęzą Wrocław, bo dwa remisy chluby im nie przynoszą. To jednak nie Ślęza jest problemem Górnika ale - od dłuższego czasu - skuteczność.
Zaraz po gwizdku kończącym pierwszą połowę zabrzańscy kibice jasno dali do zrozumienia prezesowi Jędrychowi, co sądzą o drużynie i letnim sposobie jej budowania, a raczej niebudowania. - Dawaj napastnika! - to najczęstszy postulat fanów, absolutnie pokrywający się z rzeczywistością. Jednak czy sam snajper rozwiąże problemy zabrzan, skoro pudłują wszyscy solidarnie? W 6 minucie Pitry wystawił piłkę Boninowi, ale ten nie trafił w nią na szóstym metrze, w 34 min Przybylski z 20 metrów minimalnie przestrzelił nad poprzeczką, a po minucie w idealnej okazji był Madejski, ale Jędrysiak cudem dosięgnął piłki i odbił ją na rzut rożny. Najlepszą okazję w I połowie miał Grzegorz Bonin, którego w 41 min nie umiał zatrzymać żaden z przeciwników, ale gdy pomocnik Górnika był już sam na sam z bramkarzem... nie oddał strzału. W drugiej połowie Ślęza nie miała wiele do powiedzenia, ale sam na sam z Pauksztem dwa razy (w 52 i 82 min) zmarnował Dawid Jarka. Kolegów wyręczył zatem Michał Pazdan, który idealnie na długim słupku zamknął dośrodkowanie Bonina. - Ćwiczymy stałem fragmenty na treningach i jeśli będziemy je jeszcze szlifować, to na pewno będzie to wychodzić, tak jak w poprzednim sezonie - mówił po meczu Pazdan, który w pierwszej połowie miał trochę pecha, bo - znowu po rogu - piłkarza zaskoczyła go, odbiła się od głowy i spadła na poprzeczkę. - Nie zdołałem nawet zareagować, ale gdybym stał o krok dalej, to bramka pewnie by wpadła - złościł się Pazdan. Jego gol do poprawniea humorów jednak nie wystarczył, bo w 66 min podobną akcję jak Górnik przeprowadzili goście - dośrodkowanie z rzutu rożnego pechowo przedłużyli obrońcy, niepilnowany Mateusz Jaskólski zamknął akcję, a Madejski nie dał rady wybić piłki z bramki. - Po strzeleniu gola nie powinniśmy tak się zachować - złościł się trener Ryszard Komornicki. Górnik po stracie bramki przycisnął, bardzo blisko zdobycia gola był Mariusz Przybylski, ale jego strzał - który po drodze zrykoszetował od obrońcy - zdążył przerzucić nad poprzeczką Paukszt. Zabrzanie musieli się więc zadowolić remisem i przyjąć po końcowym gwizdku sędziego solidna porcję gwizdów od rozczarowanych kibiców. - Musimy poukładać kilka spraw, bo z taka grą to w pierwszej lidze nie mamy wielkich szans. Mam nadzieję, że jak zaczniemy od zwycięstwa z KSZO, to się podbudujemy - mówił po meczu bramkarz Górnika, Sebastian Nowak. xyz
Swoje usłyszał też trener zabrzan, Ryszard Komornicki. - Nie było to naszej najlepsze spotkanie, mamy problem w głowie, a nie w nogach. Musimy zapomnieć o pewnych sprawach, o publiczności i zająć się grą, ale też zrozumieć, że bez walki i zaangażowania nic nie osiągniemy. Z drugiej strony jakbyśmy w pierwszej połowie wykorzystali ze dwie sytuacje, to byłaby inna gra - zauważa Komornicki, który ciągle nie może się doczekać na nowych graczy w drużynie i... chyba się już nie doczeka. - Nie mam na to wpływu, nie mogę o tym decydować, zresztą powiedziałem na ten temat już wszystko i dziś nic do dodania nie mam. Ale widać chyba, że brakuje nam lidera - zakończył szkoleniowiec Górnika.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online