Forum
 

Dogrywka z: Henrykiem Kasperczakiem

Byłego szkoleniowca Górnika Zabrze można lubić lub nie. Są też tacy, którzy dotąd niezmiernie cenili tego trenera, ale po wydarzeniach wiosny przestali. Znacznie młodszy kolega po fachu Henryego, Michał Probierz, zwrócił uwagę na jeszcze jeden aspekt, który rzutuje na ocenę: – Henryk Kasperczak nie schował się po spadku, z podniesioną głową przyjechał na konferencję trenerów. Z klasą przyjął cios, nie każdy by tak potrafił. 

» Z kim odbył pan trudniejszą rozmowę po spadku: z mamą czy szefem Allianzu, który finansuje Górnika?

– Prosiłbym o niełączenie spraw prywatnych i zawodowych – mówi na wstępie Kasperczak. – Nigdy nie rozmawiałem z mamą na temat podjęcia pracy w Górniku, nie tłumaczyłem się zatem także z przyczyn degradacji. To była dziennikarska zabawa, która miała podbić bębenek, ale nigdy nie polegała na prawdzie. Ktoś to kiedyś wymyślił, a potem nikt już nie weryfikował, tylko wszyscy powtarzali, bo ładnie się sprzedawało.

» Jaka zatem jest pańska ocena dokonań w Górniku?

– A jaka może być? Czuję się strasznie, przeżyłem katastrofę, bo nie zrealizowałem celu. Nigdy nie zrobiłem kariery piłkarskiej w rodzinnym Zabrzu, więc myślałem, iż będzie mi dane zaistnieć przy Roosevelta chociaż w roli szkoleniowca. Przeliczyłem się i teraz czuję się tak, jakby przybyło mi dziesięć lat. Uszczerbku doznała moja duma, prestiż, autorytet, dosłownie wszystko.

» Od zakończenia sezonu minęło trochę czasu, więc zapewne dokładnie przeanalizował pan przyczyny klęski.

– W końcówce zabrakło czegoś, postawienia kropki nad i, zwłaszcza w meczu z Polonią Warszawa. Gdyby udało się ograć Czarne Koszule, mielibyśmy trzy punkty więcej i dziś zupełnie inaczej patrzylibyśmy na miniony sezon. Piłka potrafi być brutalna, bo wiosną Górnik wcale nie grał źle. Na pewno spisywał się lepiej niż jesienią, w tabeli rundy rewanżowej zajęliśmy przecież siódme miejsce. Gdyby udało się wygrać ostatnie spotkanie, pewnie uplasowalibyśmy się na czwartym lub piątym. Czkawką odbiła się fatalna pozycja z jesieni, wiosną cały czas goniliśmy i na koniec dogoniliśmy przeciwników, ale w decydującym momencie zabrakło i umiejętności, i szczęścia.

» Głównej przyczyny spadku upatruje pan zatem w kiepskiej odporności psychicznej zawodników?

– Wprost przeciwnie, uważam, że grupa była pod tym względem silna, naprawdę odporna na stres. Braki tkwiły zupełnie gdzie indziej. Doskonale zdiagnozowałem problem już na początku, bo brakowało nam egzekutora i rozgrywającego z prawdziwego zdarzenia. Bardzo dobrze spisywaliśmy się w odbiorze piłki, pod tym względem organizacja była wiosną niemal wzorowa, ale nie potrafiliśmy sobie poradzić z kreowaniem i kończeniem akcji.

» Przespał pan okres transferowy?

– Nie, od początku zimowego okienka poszukiwaliśmy kandydatów właśnie na te pozycje. Tyle że to wcale nie okazało się proste. Ci, których najbardziej chciałem, niekoniecznie byli zainteresowani wiązaniem się z ostatnim zespołem w tabeli. Pozyskanie mniej wartościowych zawodników, którzy nie gwarantowali wymaganego przeze poziomu, kosztowałoby milionowe kwoty. A w niektórych wypadkach nie było możliwości, aby podpisać kontrakty.

» Mówiąc o egzekutorze, ma pan na myśli Bartosza Ślusarskiego?

– Nie chciałbym mówić o nazwiskach, skoro zawodnicy wybrali inną ścieżkę kariery, powinienem to uszanować. Ślusarski na pewno byłby cennym uzupełnieniem, ale w jego przypadku nie chodziło tylko o wielkie pieniądze. Miał inne plany, nie było absolutnie możliwości, aby sprowadzić go do Zabrza. Tyle mogę powiedzieć. Zresztą gdyby nie pech związany z kontuzjami, pewnie w ogóle nie mówilibyśmy o braku egzekutora w Górniku. Na początku rundy kontuzję miał Piotr Madejski, pod koniec zupełnie wypadł z gry Tomek Zahorski, a kłopotów zdrowotnych nie uniknął też Przemek Pitry, który w pewnym momencie stał się ważnym, kluczowym wręcz zawodnikiem w mojej koncepcji. Na dodatek, i to uważam za największą stratę, urazu doznał Damian Gorawski, który od początku grał bardzo dobrze. Gdyby do końca rundy był w pełni sił, spokojnie utrzymalibyśmy się, nie mam wątpliwości.

źródło: Piłka Nożna



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online