Kasperczak: Ja spuściłem Górnika Zabrze

Rozmowa z Henrykiem Kasperczakiem, byłym trenerem Górnika Zabrze.
» Jak się czuje człowiek, który spuścił właśnie klub, najbardziej zasłużony i najbogatszy, do II ligi?
Henryk Kasperczak: - To jest coś niesamowitego, że taki zespół mógł spaść. Bo on nie był najgorszy. A ja włożyłem w tę pracę całe serce. Całe! 

» A to niby dlaczego?
- Ja jestem z Zabrza. 19 lat tu mieszkałem, zanim nie wyjechałem zaraz po maturze do Mielca, do Legii i w świat. Ja na stadion Górnika miałem kilkanaście minut spacerkiem. Tu wciąż mieszka moja mama. Ma 94 lata. I czuje się zawiedziona.

» Czym?
- Ja się w pracy nigdy nie kieruję sentymentami. Ja jestem Henryk zawodowiec. Ale w Zabrzu nie sposób uciec od tradycji, od sukcesów. A jest klęska. Mama mnie nie obwinia, że spadłem. Ale i ona, i ja nie możemy tego przeboleć.

» No właśnie. Wiosną 6. miejsce pod względem zdobytych punktów. Ale w sumie 16. Ostatnie. Dlaczego?
- Nie mieliśmy czym straszyć w ofensywie. Zapieprzyliśmy całą jesień. Szukaliśmy super-snajpera, żeby kupić. Pieniądze w klubie były, ale na rynku żadnego wolnego zawodnika nie było. To był nasz problem.

» Bo podobno nikt nie chce w Zabrzu grać. Nawet, jak pan powiedział, niemieszczący się na ławce w Wiśle Kraków "kulawy Niedzielan".
- Był Zahorski, kadrowicz, ale on jesienią jednego gola strzelił. Gorawski, kontuzjowany. I Pitry, co ani razu nie trafił, a z tych sytuacji, co miał to, i ja bym jeszcze dzisiaj w bramkę wcelował. Tylko jeden jedyny Szczot robił trochę ruchu w przodzie. I dlatego mecze wychodziły nam fatalnie! Ale wszystko straciliśmy w ostatnim meczu z Polonią. To był pojedynek naprawdę bokserski. I niestety, walnęli nas.

» No i zaraz pan się zwolnił...
- Tu bardzo liczono na mnie. I zawiodłem. Allianz, nasz znakomity sponsor, też chciał, ale cel nie został osiągnięty. I człowiek chciał, ale to człowiek jest winny. Musiałem się zwolnić. Bo ludzie z Zabrza zawsze już będą do mnie mieć pretensje, że spadli. I każdy w Polsce wie, że zespół wiosną mieliśmy dobry. Że z nami nie mogły poradzić sobie i Legia, i Lech, a Wisła po walce. Zespół umiał się bić, ale nie umiał bramki strzelić. A chodziło przecież o to, żeby się w tej ekstraklasie utrzymać.

» Mógł pan budować zespół od początku...
- Co można konstruować, jak się spada? Ja się nie mogłem z tym pogodzić. Do tego ta atmosfera na stadionie, kibice...

» W internecie jest taki filmik: "Heniu, wracaj na palmy prostować banany". Widział pan?
- A co mnie obchodzi, co napisze jakiś Feluś? Ja mam za sobą 18 lat pracy zawodowej. 8 lat w profesjonalnych klubach francuskich. Prowadziłem pięć silnych reprezentacji w Afryce. Ci młodzi, co przyjdą, to myślą, że pan Henio to Chiny, Emiraty, no i że żadnej kariery nie zrobił... Mojego CV nie znają! Ja mam puchar Francji, mistrzostwo Polski, medale w mistrzostwach Afryki. I medal mistrzostw świata jako zawodnik, i Wembley za sobą!

» Ale to już historia. Bo pojawiają się sugestie, że Henio jest za stary, że nie nadąża, nie odróżnia zawodników...
- Trenerzy zawsze przegrają. Beenhakker zakwalifikował Polskę do Euro, a kto to pamięta? Nikt. Chociaż jest to wielki fachowiec. Wybitny. Ale tak krawiec kraje, jak mu materii staje! Ale robić problem z wieku? Niby do młodych świat należy, ale mistrzostwo Europy zdobył z Hiszpanią Aragons, ode mnie dychę starszy! A Ferguson? Capello, selekcjoner Anglików, to mój rocznik! [obaj mają po 63 lata - red.]

» A co z prostowaniem bananów w Afryce? Wraca pan?
- Ja nie mam jakiegoś kompleksu. Poczucia straszliwej winy. Bo czasami nie wyjdzie. Ten spadek to jest na pewno cios. To jest moja porażka. Ale ja nie żyję przeszłością. Miałem w karierze sukcesy i jeszcze będę je miał. W Polsce. Szkoda.

» A jednak przeszłością pan żyje. Transfery Górnika były fatalne. Dawni podopieczni z Wisły zawiedli. Gorawski, Strąk... Przecież Strąk w piłkę nie potrafi grać.
- Ja go miałem do destrukcji. Po to, żeby piłkę odebrał i oddał. A nie, żeby gole strzelał.

» Ale dla Lecha gola strzelił. Tyle że samobójczego...
- Panie, gdyby była okazja, to byśmy kogoś lepszego wzięli. Ale nie znaleźliśmy. Pomocnika, napastnika...

» I nie chciał iść do Was nawet "kulawy Niedzielan"...
- To kłamstwa mediów. Ja powiedziałem, że nie chce przyjść kontuzjowany Niedzielan. Ciągle czytam nieprawdę o sobie. Że mówię: "Nie wierzcie Wiśle". Ja jestem osobą szanowaną, innych też szanuję, no i w życiu bym tak nie powiedział. Albo że w Zabrzu zarabiałem 30 tys. euro miesięcznie, a ich spuściłem. Jakie 30 tys. i jakie euro? Ale najwyraźniej komuś tak do artykułu pasowało.

» Ludovic Obraniak dostał polskie obywatelstwo. Pan go zna, jest dobry?
- Piątki bym mu nie dał, może czwórkę. Ale to chłopak, który może pomóc. Wykańcza akcje kapitalnie. Ale musi być przy nim jakiś robotnik, co to nosi woreczki. Który spełni rolę, jaką ja miałem przy Kaziu Deynie w drużynie Górskiego.

» Pański kolega Grzegorz Lato powiedział: "Heniu niech sobie teraz odpocznie".
- Ma w jakimś stopniu rację.

źródło: Dziennik Zachodni



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online