Forum
 

Historia pewnego rozstania

Obecny sezon na trenerskiej ławce Górnika zaczął Ryszard Wieczorek. Jeżeli w sobotę Odra wygra, to - paradoksalnie - może mieć w "papierach" udział w spadku zabrzan do pierwszej ligi.
Górnik zagra w sobotę kolejny mecz "o życie". O ile przegrana w Łodzi jeszcze nie degradowała Zabrza do pierwszej ligi, o tyle niepowodzenie w spotkaniu z Odrą może być już nie do odrobienia. Paradoks polega na tym, że trenerem zespołu z Wodzisławia jest dziś Ryszard Wieczorek, który na początku sezonu prowadził jeszcze Górnika. Co prawda tylko w czterech kolejkach, ale w statystykach będzie ujęty jako jeden z tych trenerów, którzy mieli swój udział w... Możliwości są dwie. Utrzymanie i spadek.

Kilka zdań za dużo
Jak Wieczorek będzie w sobotę przyjęty w Zabrzu? Kibice nie rozstali się z nim w atmosferze... zrozumienia. Mieli pretensje o słabe wyniki, sam Wieczorek po odejściu też powiedział pod ich adresem kilka zdań za dużo. Stwierdzenie, że rządzą w klubie było mocno nietrafione.
Pod tym względem Henryk Kasperczak jest w komfortowej sytuacji. Choć prowadzony przez niego Górnik nadal jest w tabeli ostatni, do tej pory nie usłyszał z trybun nawet jednego negatywnego okrzyku.
Obecny trener zabrzan pod jeszcze jednym względem jest w sytuacji o niebo lepszej niż Wieczorek. Cieszy się pełnym zaufaniem prezesa Górnika i władz Allianz Polska, właściciela klubu. Odpowiada też za politykę transferową klubu. W poprzednim rozdaniu było to niemożliwe. Pewnie jest sporo racji w stwierdzeniu, że za ten ostatni wycinek działalności klubu powinien odpowiadać dyrektor sportowy, a nie trener, ale byłoby dobrze, gdyby obie strony przynajmniej się konsultowały, rozmawiały i zgodnie podpisywały pod nazwiskami piłkarzy, których sprowadza klub. Wieczorek najczęściej ostatni dowiadywał się o tym, kto i kiedy pojawi się na treningu Górnika. Wszystkie decyzje podejmował poprzedni prezes Ryszard Szuster, dziś ponownie piłkarski menedżer, który latem ubiegłego roku był przekonany, że personalnie zebrał grupę ludzi, która stać nawet na walkę o mistrzostwo Polski. Mówił o tym na przedsezonowej prezentacji Górnika, kiedy trafił do Zabrza Grzegorz Bonin (ostatni letni zakup klubu). Praktycznie tylko sprowadzenie tego piłkarza było spełnieniem życzenia Wieczorka, który pracował z Boninem w Kielcach.

Jak pies z kotem
Szuster już wtedy żył z Wieczorkiem jak pies z kotem. Latem nie bardzo chciał podpisywać z trenerem nową umowę. Mówił o tym głośno na spotkaniu z zarządem Allianz Polska. Tylko dzięki decyzji właściciela klubu do letniej zmiany wtedy nie doszło. Allianz uznał, że tak poważna firma, bazująca na zaufaniu klientów, musi dotrzymywać umów, a ta polegała na tym, że w wypadku zajęcia miejsca w ósemce ligowej tabeli Wieczorek zostanie na stanowisku.
Jakby tego było mało, sam trener pojechał do Warszawy na rozmowy z właścicielem na temat swojej przyszłości, pomijając drogę służbową i osobę Szustera. To oznaczało koniec szans na jakąkolwiek współpracę na linii prezes-trener.
Co było jesienią? Wielkie zapowiedzi tego pierwszego i bardzo słaby start Górnika. Zawodzili wszyscy. Ci, którzy byli na Euro 2008 (Zahorski, Pazdan), grupa, która już wcześniej trafiła do klubu za kadencji Szustera (Malinowski, Kiżys, Bajić, Pavlenda), sprowadzeni latem piłkarze (Markovski, Rivas, Bonin, Pitry) czy w końcu stara gwardia (Hajto, Brzęczek). Przełomem była klęska doznana w meczu z Legią. Górnik nie dość, że przegrał 0:3, to jeszcze mecz był częścią obchodów 60-lecia klubu. Z trybun spotkanie oglądało wiele gwiazd drużyny z przeszłości, które nie mogły pojąć, jak można w tak beznadziejny sposób przegrać tak prestiżowe spotkanie. Los Wieczorka był przesądzony. Odszedł po czterech meczach, w których Górnik nie strzelił gola. Szuster dopiął swego i zmienił trenera bez wielkiego żalu. Allianz nie miał już argumentu, by Wieczorka jednak zatrzymać. Wyszło na "jego", czyli Szustera? Po części. Z kolei politykę personalną byłego prezesa zdyskredytował Kasperczak, żegnając się zimą z blisko dziesięcioma graczami sprowadzonymi przez poprzedniego prezesa.

Wieczorek w roli kata?
Krótko po odejściu Wieczorka był pomysł sprowadzenia do Zabrza Marcina Brosza, ale ostatecznie Allianz Polska zdecydował, że trafi na Roosevelta Henryk Kasperczak. To z kolei musiało oznaczać koniec kariery dla Szustera, którego władze Zabrza, ale pewnie też właściciel, mieli dość. Oficjalna wersja rozstania to rezygnacja prezesa. Bardzo prawdopodobna, bowiem trudno byłoby sobie wyobrazić sytuację, by po przejściu Kasperczaka mógł mieć wpływ na politykę personalną klubu. Obaj antagoniści pożegnali Zabrze w ciągu kilkunastu dni.
Szuster wrócił do menedżerki i prowadził interesy sporej części graczy Górnika, którzy zimą rozstali się z klubem. Wieczorek z kolei po krótkim odpoczynku przejął Odrę. Początek miał słaby. Jego podopieczni, podobnie jak Górnik, nie strzelali goli i nie wygrywali meczów. Wiosną jednak to on może chodzić z podniesioną głową. Odra trafiła do finału PE, choć nie wydała na transfery milionów, za to wypożyczyła z Zabrza Marcina Wodeckiego. W sobotę wspomnienia pewnie wrócą. W końcu latem 2007 zaczął budować wielką piłkę w Zabrzu. Nie wyszło, jednak na razie nie wychodzi jego bardziej utytułowanemu następcy, który w perspektywie zadanie do wykonania ma takie samo. To spotkanie nawet bez ogromnej stawki byłoby ciekawe. Biorąc pod uwagę, że Górnik może z ligi spaść, a w roli kata może wystąpić trener, który zaczął na Roosevelta sezon, poziom adrenaliny będzie wyjątkowo wysoki.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online