Forum
 

Kasperczak: Górnik będzie jeszcze lepszy

- Śmiać mi się chce, gdy czytam, że w Legii się na mnie nie poznali. Nie mogli się poznać, bo niemal przez cały mój pobyt leczyłem groźną kontuzję - wspomina w "Przeglądzie Sportowym" swe "legijne" lata trener Górnika Zabrze Henryk Kasperczak. 

Z którego spośród wiosennych meczów Górnika jest pan najbardziej zadowolony?
Henryk Kasperczak, trener Górnika: - W każdym było sporo dobrej gry, ale do każdego można się przyczepiać. Klasycznym przykładem jest spotkanie z Arką (2:2). Straciliśmy gole po dosyć oczywistych błędach, ale bardzo mi się podobało, z jaką determinacją zespół dążył do odrobienia strat. Właśnie to w futbolu się liczy. Nigdy nie można się poddawać. W każdej sytuacji trzeba walczyć i realizować założenia taktyczne.

Górnik w tym roku wygląda znacznie solidniej niż jesienią. Czy na Łazienkowskiej możemy się spodziewać kolejnego progresu?
- Jako trener zawsze powiem, że interesuje mnie zwycięstwo. Legia to ligowa czołówka, a my desperacko walczymy o utrzymanie. Na pierwszy rzut oka wskazanie faworyta jest dziecinnie proste. Ale zgadzam się z opinią, że liga jest bardzo wyrównana, każdy może wygrać z każdym. Świetnie było to widać w poprzedniej kolejce. W każdym razie Górnik nie jest takim zespołem, który powinien się kogokolwiek bać. W tym sensie w każdej kolejce czeka nas twarda walka. Tak mówię o meczu z Legią i tak powiem przed następnym spotkaniem.

Dla każdego ligowego trenera wizyta na Łazienkowskiej ma szczególne znaczenie. Dla pana też?
- Normalny ligowy mecz. Naprawdę. Emocje są takie same jak zwykle.

Przed wielu laty był pan zawodnikiem Legii, ale nie udało się w niej zaistnieć.
- No przecież wiadomo, dlaczego nie zaistniałem. Już w pierwszym tygodniu mojego pobytu w Legii, w okresie przygotowawczym, złamałem nogę. A gdy potem już prawie wróciłem do zdrowia, złamałem po raz drugi. W tym samym miejscu. Lekarz mówił, że to chyba koniec z wyczynową karierą piłkarza. Potrzebowałem w sumie półtora roku, by wrócić do pełnej sprawności. Kończyła mi się służba wojskowa i za dużo nie pograłem, bo musiałem wracać do Stali Mielec. Ot i cała historia. Śmiać mi się chce, gdy czytam, że w Legii się na mnie nie poznali. Nie mogli się poznać, bo niemal przez cały mój pobyt leczyłem groźną kontuzję.

źródło: Przegląd Sportowy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online