Forum
 

Roszady na szachownicy

Wszystko wskazuje na to, że trzech ligowych meczów potrzebował Henryk Kasperczak do wyłonienia jedenastki, na której ma spocząć zadania utrzymania dla Zabrza ekstraklasy.
Dwa miesiące zimowych przygotowań, sporo rozegranych sparingów, żadnych poważniejszych kontuzji. Kiedy 28 lutego Górnik zaczynał ligowy mecz z Ruchem na Stadionie Śląskim, można się było spodziewać, że Henryk Kasperczak ma wyselekcjonowaną grupę ludzi, na której spocznie zapewnienie drużynie ligowego bytu.

Przegrany Kołodziej
Tym bardziej po meczu, nie dość, że prestiżowym, to jeszcze wygranym. Tymczasem przeciwko Lechowi zabrzanie zagrali już nieco innym składem. I wszystko wskazuje na to, że to ludzie, na których w minioną niedzielę postawił trener zabrzan, przynajmniej w najbliższej przyszłości będą wychodzili na boisko w wyjściowej jedenastce.
Jedno nie ulega na razie zmianie. Górnik Kasperczaka gra i pewnie będzie grał ustawieniem 4-5-1. Trener zmieniał dwa razy ustawienie (trzech obrońców, dwóch napastników) „goniąc” wynik w meczu z Arką Gdynia, ale był to raczej incydent niż zapowiedź rezygnacji z ogólnie przyjętej filozofii gry.
Zmieniają się jednak wykonawcy. Największym przegranym pierwszych trzech kolejek jest Dariusz Kołodziej. To on w meczu ostatniej ubiegłorocznej kolejki z Jagiellonią Białystok, strzelił z rzutu wolnego niezwykle ważną bramkę na wagę trzech punktów. Zimowa „czystka” po tym meczu Kołodzieja ominęła, w sparingach i pierwszych dwóch meczach grał na odpowiedzialnej pozycji ofensywnego pomocnika. Niewiele z tego wyniknęło, mecz z Lechem były gracz Podbeskidzia oglądał już z ławki rezerwowych, a jego pozycję na boisku zajął przesunięty nieco do przodu Mariusz Przybylski. Niektórzy już przewidują, że Kołodziejowi będzie niezwykle trudno wrócić do pierwszej jedenastki. Pozostanie mu rola zmiennika i czekanie do końca sezonu. Nieoficjalnie dochodzą z Roosevelta głosy, że celem transferowym numer jeden na przerwę letnią będzie środkowy napastnik i właśnie ofensywny pomocnik. Dla Kołodzieja to nie jest dobra wiadomość.
Co ciekawe, zimą zastanawiano się, jaki sens ma sprowadzanie do klubu w jednym czasie Mariusza Przybylskiego i Pawła Strąka (graczy generalnie defensywnych), skoro jest jeszcze w klubie Adam Danch. Ostatecznie już w trzecim meczu cała trójka zagrała w wyjściowym składzie i można przypuszczać, że na razie taki układ nie ulegnie zmianie.

Marciniak spłaca transfer
Dokonał też zmiany Kasperczak na lewej obronie. Jeszcze 2-3 tygodnie temu pozycja Mariusza Magiery wydawała się bardzo mocna. Średni mecz z Ruchem, przeciętny z Arką... Adam Marciniak to była wielka niewiadoma, ale ostatecznie Kasperczak dokonał roszady. Pomijając nawet trafienie dekady na stadionie przy Roosevelta, czyli gola strzelonego liderowi strzałem z 41 metrów, Marciniak grał więcej niż dobry mecz. Nabrał pewności siebie, wypełnił boiskowe zadania i trudno wyobrazić, by zabrakło go w piątek na Łazienkowskiej.
Trzeba też pamiętać, że Marciniak ponad 1,5 roku temu trafił do Zabrza za 800 tysięcy złotych. Górnik, a właściwie Allianz w ostatnich miesiącach wyrzucił już „trochę” grosza w błoto, więc skoro pojawiła się okazja, by drogi piłkarz zaczął się spłacać, trudno nie brać tego pod uwagę.
Była w minionych tygodniach konieczna zmiana na prawej stronie obrony, ale wynikała tylko z przymusowej pauzy za kartki Grzegorza Bonina. Zastępujący go w meczu z Arką Mariusz Gancarczyk na kolana nie powalił, Bonin o miejsce w składzie może być spokojny.
Co ciekawe, w każdym meczu od pierwszej minuty wychodzili na boisko piłkarze sprowadzeni do Zabrza zimą, czyli Banaś, Szczot, Przybylski, Gorawski i Strąk. Dodajmy, sprowadzeni z innych klubów, bo już Dawid Jarka, który wrócił z wypożyczenia do ŁKS (podobnie jak Marciniak) mecze ogląda z trybun lub w telewizji.
Rzeczywistość na razie jest bardzo okrutna dla piłkarzy, którzy jeszcze w poprzednim sezonie kandydowali do miana gwiazd drużyny. Tomasz Zahorski i Piotr Madejski siedli na ławce. Dziś nikt nie jest w stanie określić na jak długo. Tego ostatniego zmienił coraz lepiej grający Przemysław Pitry.
Górnik w tym roku strzelił cztery gole. Trzy ostatnie z akcji, co jesienią nie zdarzało się często. Ciekawostką jest fakt, że bramki strzelają wyłącznie piłkarze, którzy na Roosevelta pojawili się w zimowej przerwie. Łącznie z... samobójczym trafieniem Pawła Strąka, choć on sam najpewniej nie chciałby się na tej liście znaleźć.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2019 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online