Forum
 

Kasperczak: Zawodnicy przestali sobie ufać

Krach na światowych giełdach był zdecydowanie mniej spektakularny niż to, co w ostatnich tygodniach dzieje się z zespołem Górnika Zabrze! - pisze "Dziennik Zachodni".
Ostatnie miejsce w tabeli stanowi szok dla ekipy, która miała walczyć - jak podczas prezentacji drużyny wykrzyczał rozentuzjazmowany ówczesny prezes Ryszard Szuster - o mistrzostwo Polski, ale nie jest przypadkiem. Sygnał alarmowy dźwięczał już od początku jesiennej rundy.

- Nic nie było takie jak powinno, ale mieliśmy nadzieję na lepsze jutro. Gdy jednak nadszedł mecz z Legią (0:3) nie było już na co czekać. Dostaliśmy czytelny sygnał, że sztab szkoleniowy z Ryszardem Wieczorkiem, a także kierownictwo klubu, nie panują już nad sytuacją. Właściciel Górnika, Allianz Polska, zareagował natychmiast, doszło do wielkich zmian. Powiem jednak szczerze, że oglądając spotkanie z GKS Bełchatów (2:3) przeżyłem kolejny wstrząs. Tym razem jednak problem dotyczył już samych zawodników. Zrozumiałem, że oni po prostu mają siebie dość - wspomina prezes Jędrzej Jędrych.

Ten pesymizm widać już w Górniku na każdym kroku. - Prawda jest taka: nie możemy wykluczyć spadku z ekstraklasy. W cuda już nie wierzymy, musi nastąpić poprawa jakości gry, bo z takim poziomem i taką postawą zawodników może być bardzo, bardzo źle - nie ukrywa sam szef klubu.

- Nie wiem, jak się zakończy ta nasza walka o utrzymanie, widać, że zawodnicy przestali sobie ufać - zdążył już przyznać trener Henryk Kasperczak.

Szkoleniowiec, który przejął zabrzański zespół z wielką pompą, przeżywa własny sportowy dramat - w dziewięciu spotkaniach wywalczył tylko pięć punktów! W dodatku klęska z Cracovią nie potwierdziła uparcie powtarzanej tezy, że powoli wszystko zaczyna zmierzać w dobrym kierunku, bo przecież sami piłkarze powtarzają powiedzenie, że "jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz".

- Dlaczego zagrałem jednym napastnikiem? Bo w poprzednim meczu (przegranym 0:1 w Białymstoku - przyp. red.) nie wyglądało to źle i liczyłem, że teraz też tak będzie - bezradnie i nieprzekonująco tłumaczył w niedzielę swoją taktykę szkoleniowiec Górnika.

On jednak o swoją posadę nie musi się martwić. Za to z pewnością dojdzie do rewolucji w szatni. Tyle tylko, że będzie to bardzo drogi przewrót. Żaden z zawodników dobrowolnie nie rozwiąże lukratywnego kontraktu, a polubowne pożegnania będą kosztowne. Do tego dojdą kwoty potrzebne na pozyskanie ich następców.

- Dlatego chcielibyśmy, żeby ta grupa ludzi, których mamy obecnie, znów zaczęła dobrze grać, nie planowaliśmy kolejnych spektakularnych zakupów - nie ukrywa Jędrych. - Ale czy to jest możliwe? - pyta retorycznie prezes klubu.

Duży problem może stanowić biznesplan Allianzu, który nie zamierza wysypać na stół rzeki pieniędzy na transfery. W dodatku czkawką odbijają się zakupy poczynione przez Szustera i dyrektora sportowego Krzysztofa Hetmańskiego. Największym pożytkiem z Leo Markovskiego i Willy Rivasa jest... obecność na trybunach ich urodziwych towarzyszek życia, kreowany na następcę Jerzego Brzęczka Marko Bajić wsławił się głównie kolekcjonowaniem żółtych kartek, rzekomo szybki jak błyskawica Patrik Pavlenda ma na koncie kilka goli sprezentowanych rywalom, sparingowy król strzelców Przemysław Pitry w lidze zamiast z obrońcami walczy głównie sam ze sobą...

- Odwróć tabelę, "żabole" będą na czele. Słyszę to prawie codziennie i mam już tego dość. Z tego ostatniego występu na pewno wyciągniemy wobec zawodników konsekwencje - przyznał na koniec Jędrych.

źródło: Dziennik Zachodni



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online