Forum
 

Los Wieczorka jest przesądzony

Z nieoficjalnych informacji wynika, że klubowa delegacja pojechała na rozmowy z Marcinem Broszem. Los Ryszarda Wieczorka wydaje się przesądzony.
Piłkarze Górnika mieli wczoraj wolny dzień. Tematem numer jeden była sytuacja klubu i przyszłość trenera Ryszarda Wieczorka, który zresztą pojawił się w klubie. - Żadnych informacji. Embargo - takie zdania słyszeliśmy wczoraj na Roosevelta. Wszystko nieoficjalnie, w wielkim strachu przed wystawieniem się na wyjście przed szereg.
Marcin Brosz to były piłkarz Górnika. Grał w nim dziesięć lat temu ze średnim powodzeniem. Szybko poświęcił się jednak pracy trenerskiej Czego się nie chwycił, przynosiło dobry skutek. Jako przyjaciel Jerzego Dudka jeździł na staże do Liverpoolu, ostatnio odnosił świetne wyniki z Podbeskidziem. Już latem, kiedy nie było gwarancji, że Ryszard Wieczorek podpisze kontrakt z Górnikiem, na „giełdzie” pojawiło się jego nazwisko. Problem? Ważny kontrakt z Podbeskidziem.

Był psycholog
Kiedy w sobotę Górnik pojechał na przedmeczowe zgrupowanie do jednego z zabrzańskich hoteli, do dyspozycji piłkarzy był psycholog. Pierwszym, który zgłosił się, by skorzystać z jego pomocy był Przemysław Pitry, „król” sparingów, w którym strzelił aż dziesięć goli. W lidze były piłkarz Lecha zawodzi, podobnie jak cały zespół Górnika.
Pojawienie się psychologa to pomysł ludzi z Allianz Polska, coraz bardziej zaniepokojonych tym co dzieje się w Zabrzu. Nie pomogło, bo pomóc nie mogło. Zabrzanie sami po niedzielnym meczu przyznawali, że sięgnęli dna. Nie tylko w tabeli.
Zaraz po meczu do szatni poszli prezes klubu Ryszard Szuster i przewodniczący Rady Nadzorczej, Michael Mueller. Były raczej głosy otuchy niż wytykanie błędów. Kiedy już trener Ryszard Wieczorek pojechał do domu władze klubu spotkały się z radą drużyny. W gabinetach światło świeciło się jeszcze kilka godzin po meczu. Sami piłkarze też poszli w ustronne miejsce, by szczerze porozmawiać o tym co się dzieje. A dzieje się bardzo źle i co pewnie jest problemem największym, nikt w Zabrzu nie jest w stanie podać dokładnej przyczyny takiej zapaści drużyny, która miała w tym sezonie włączyć się do walki o czołowe miejsca w tabeli. Słowa Ryszarda Wieczorka na pomeczowej konferencji prasowej były symptomatyczne. - Nie wiem jaka jest przyczyna tego co się stało z zespołem.

Grobowy żart
Sezon jest jeszcze długi, wydarzyć może się niemal wszystko, także planowany awans Górnika do pierwszej piątki. Jednak w obecnej rzeczywistości jak grobowy żart brzmią słowa wypowiedziane przez prezesa Szustera na przedsezonowej prezentacji. „Zabrze ma najlepszego właściciela w lidze, przychylność władz, wspaniałych kibiców, dobrych piłkarzy. Co więc stoi na przeszkodzie, by Górnik już w tym sezonie walczył o mistrzostwo Polski?” - takie, retoryczne pytanie usłyszeli wtedy kibice. Dwie godziny wcześniej Górnik sfinalizował transfer Grzegorza Bonina. Wydawało się, że na Roosevelta jest wszystko, by zacząć drogę w górę tabeli. W niedzielę Bonin wszedł na boisko po przerwie. Po raz kolejny zawiódł. Bonin z czasem pewnie będzie silnym punktem Górnika. Pytanie - kiedy?
Traf chciał, że niedzielna klęska miała miejsce na oczach 20000 kibiców, w tym wielu gwiazd, tworzących kiedyś wielkość Górnika. Obok siebie siedli Stefan Floreński i Ryszard Cyroń. Nie mogli uwierzyć, że można przegrać mecz w takim stylu. Stanisław Oślizło powiedział krótko. „To jest ciężki dzień”.
Przed rokiem Jan Urban też wygrał na Roosevelta 3-0. Bilans jego spotkań z klubem, w którym odnosił największe sukcesy jest doskonały. Trzy wygrane, bramki 8-0. Kiedy w sobotę Urban pojawił się na bankiecie z okazji 60-lecia istnienia Górnika, został przedstawiony prezesowi Allianz Polska, Pawłowi Dangelowi. To oczywiście nic nie znaczy. Z drugiej strony wiadomo, że ponad rok temu Górnik prowadził wstępne rozmowy z Urbanem. Oferty Legii przebić jednak nie był w stanie.
Los Ryszarda Wieczorka wobec wczorajszych wydarzeń wydaje się przesądzony. Ciekawostką jest fakt, że miał on większe wsparcie w Allianz Polska niż w samym kierownictwie Górnika. W klubie trudno było pogodzić się z tym, że kilka tygodni temu pojechał na rozmowy dotyczące nowego kontraktu z pominięciem drogi służbowej.

Sypie się wszystko
Właściciele klubu w niedzielę siedli jednak na trybunach. I przeżyli jedną z najbardziej bolesnych porażek od chwili, kiedy związali się z Górnikiem. Jeszcze rok temu można było przegraną 0-3 usprawiedliwić. Dziś? Pewnie też, ale jest to o wiele trudniejsze.
Życie uczy, że jak się sypie to wszystko. Tak wygląda dziś zespół Górnika. Nowi piłkarze nie potrafią udźwignąć odpowiedzialności, starsi nie są już w stanie prowadzić gry przez 90 minut. Desperackie próby Tomasza Hajty, który na boisku chce robić wszystko, przynoszą złe konsekwencje. Jerzy Brzęczek jest w „dołku”, ale on przynajmniej nie ucieka od gry. Pewnie w dobrze grającym otoczeniu jego rola w zespole byłaby bardzo ważna i pozytywna. Kiedy jednak partnerzy chcą, by całą robotę wykonał za nich kapitan, skutek bywa czasami opłakany. Leo Markowski? Willy Rivas? Byli w Ameryce Południowej, dopiero od kilku dni mogą grać, ale zderzenie z rzeczywistością okazało się bolesne. Bardzo bolesne. Do tego dochodzi słabsza forma Bonina i Pitrego, zmęczenie Michała Pazdana i Tomasza Zahorskiego, którzy po Euro 2008 nie potrafią wrócić do wysokiej formy. Kto zostaje? Papeczkys, Kołodziej, Pavlenda... I jeszcze Bajić, który miał być z czasem objawieniem polskiej ligi, tymczasem w sobotę wielu oldbojów biegało szybciej od młodego Serba.
- Przecież Janek Urban grał w sobotę lepiej niż każdy z tych piłkarzy. Od Bajića szybszy jest Józek Kurzeja i nie jest to z mojej strony żart - wyliczał Cyroń. Józef Kurzeja ma 60 lat, a Bajica trener Wieczorek ściągnął jeszcze w pierwszej połowie. W tym czasie świetny mecz w barwach Odry Wodzisław rozgrywał niechciany w Zabrzu Piotr Gierczak. Obaj grać jednak w pierwszym składzie Górnika nie mogli.

Będzie komunikat
Klub wkrótce ma wydać oficjalny komunikat w sprawie przyszłości trenera Ryszarda Wieczorka, który takich ciężkich dni w Zabrzu jeszcze nigdy nie przezywał. Już w sobotę, dzień przed meczem, podczas „urodzinowego” spotkania z kibicami, trener usłyszał, że jego czas w klubie mija. W niedzielę, w trakcie i po meczu komentarze były zdecydowanie ostrzejsze. Już w poniedziałek kibice na papierze przelali swoje żale kierowane pod adresem gry zespołu. - Domagamy się szybkiej reakcji zarządu klubu - w przypadku osób odpowiedzialnych za taki stan rzeczy - trenera pierwszego zespołu oraz dyrektora sportowego. My sympatycy 14-krotnego mistrza Polski nie możemy przyglądać się biernie temu co dzieje się w klubie i to w roku jubileuszowym, to właśnie my w latach kryzysu ratowaliśmy klub i także teraz nie pozwolimy na marnotrawienie efektów naszej pracy. W myśl nowej jakże niedoskonałej jeszcze jakości pragniemy wyrazić swą dezaprobatę do obecnych cen biletów, niniejszym kierujemy także swą propozycję obniżenia cen biletów na najbliższe mecze w celu ratowania dobrej atmosfery na trybunach i budżetu klubu. Jeżeli zaś budżet klubu nie przewiduje obniżki cen biletów proponujemy, by różnice pokryli piłkarze, którzy to z swoich obowiązków nie wywiązują się należycie - napisali kibice.
W Zabrzu przypomniały się wcale nie tak odległe, ale smutne dla tego utytułowanego klubu czasy, kiedy był chłopcem do bicia. Wtedy jednak bieda usprawiedliwiała słabą grę, a świadomi jej oraz często własnej słabości piłkarze robili wszystko, by wejść nad kreskę. - Myślałem, że te czasy bezpowrotnie minęły, tymczasem zły sen wrócił - mówił jeden z byłych piłkarzy Górnika. Wtedy słabość i bezsilność można było racjonalnie wytłumaczyć. Dziś? Naprawdę trudno.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online