Forum
 

Wieczorek postawi na Leo?

- Ja w tych chłopaków wierzę i będę ostatnim, który powie, że nie są w stanie nic osiągnąć - twierdzi trener Górnika, Ryszard Wieczorek.
» Kończy się jeden z najtrudniejszych tygodni w pana pracy trenerskiej?
- W tym zawodzie są takie momenty i sytuacje. Trzeba być na nie przygotowanym. Kilka lat jako trener już pracuję i zdaję sobie sprawę jaka jest sytuacja. Dlatego śmieszne są te głosy o ultimatum czy meczu ostatniej szansy. Za dorośli jesteśmy, by nie wiedzieć jaki mogą być scenariusze. Tylko, co da myślenie i wałkowanie tego tematu przed meczem? Moje zadanie polegało w tym tygodniu na tym, by nie tworzyć dodatkowego napięcia, bo i tak jest bardzo duże. Mieliśmy robić swoją robotę i dobrze przygotować się do spotkania z Legią. Dlatego całą odpowiedzialność za brak wyników biorę na siebie.

» Może warto było zagrać sparing z zespołem niższej klasy, by kilku piłkarzy się odblokowało?
- W niedziele nie przyjdzie do nas zespół z okręgówki tylko wicemistrz Polski. Oczywiście tak się robi, strzela 6-7 bramek, ale... Graliśmy przed ligą sparing z Rozwojem i strzeliliśmy pięć goli. Trafiali ci, którzy maja trafiać do siatki rywala. I co? Zagraliśmy za to w czwartek gierkę wewnętrzną na głównej murawie. I wyglądało to przyzwoicie. Padły też gole. O ile pamiętam to siedem. Trafiali Pitry, Zahorski, Bonin... Weryfikacją tego co robimy będzie jednak niedziela.

» W lidze to od nich kibice oczekują najwięcej. Wie pan już dlaczego zawodzą? - Kilka razy już o tym mówiłem. Przemek Pitry grał wiosna kilka razy po 20-30 minut. Jego organizm musi przestawić się na granie co tydzień. O stawkę, przez 90 minut, pod dużą presją, a to nie jest takie proste i oczywiste. Grzesiek Bonin też nie grał wiele wiosną w Kielcach, ma ten sam problem. Z drugiej strony mam wyniki ich badań, a monitorowany jest każdy trening. Naprawdę nie ma żadnych przeciwwskazań, by pokazali pełnię swoich umiejętności.

» Badania to nie wszystko.
- Oczywiście, że nie. Dają jednak klarowny obraz wytrenowania zespołu. Ostatnie testy szybkościowe robiliśmy w środę. Pokazałem je drużynie. Są dobre, w kilku wypadkach dużo lepsze niż jeszcze kilkanaście dni temu. Oczywiście powie ktoś - wyniki dobre, a gra słaba. Chciałem jednak, bo po głowie nie krążyły im myśli, że może są źle wytrenowani czy słabo przygotowani. Tak nie jest.

» Czyli głowa?
Też. Przede wszystkim muszą "zapalić". Pytacie mnie, czy będę rozmawiał indywidualnie z piłkarzami. Może za dużo tych rozmów. Jeden ich potrzebuje, drugi nie. To sprawy bardzo indywidualne. Przede wszystkim chciałbym, by nie traktowali meczu z Legia jak spotkanie o życie i pojedynku ostatniej szansy. To zwykle paraliżuje. Nie spróbuje się wtedy pojedynku jeden na jeden, a jak raz taki się przegra, to zawodnicy odpuszczają. Zaczyna się gra bezpieczna, do najbliższego partnera, bez podjęcia ryzyka. Takie mecze się przegrywa. To działo się w Poznaniu, szczególnie po drugim golu. Głowa musi być luźna, naładowana pozytywnie. Ja w tych chłopaków wierzę i będę ostatnim, który powie, że nie są w stanie nic osiągnąć. Jak nie wyjdą spięci i "zablokowani", a nasza rola, by tak się nie stało, to w końcu pokażą swój potencjał.

» Na razie wirtualny.
- Nie do końca. Trzeba było widzieć te grupę ludzi w kilku sparingach, z naprawdę silnymi rywalami. Choćby z Panathinaikosem, który teraz gra w Lidze Mistrzów. Nikt nie kalkulował, każdy grał to, co potrafi i był tego świetny efekt. I jeszcze jedno. Widziałem jak męczył się w walce o Ligę Mistrzów Liverpool. Był jedną nogą poza nią i wtedy wyszła wielkość drużyny. Wydarli tę bramkę Belgom, pokazali nerw, złość... Tego mamy prawo oczekiwać, bo klasowe zespoły to te, które wygrywają jak jest pod górkę.

» Zmieni pan skład czy zmieni pan ustawienie?
- Ba pewno nieco jedno i drugie. Po czwartkowej gierce widzę, że kilku graczy, może trochę drugiego planu, jest gotowych do wzięcia na siebie odpowiedzialności za wynik. Może nie od początku, ale mecz trwa 90 minut. Nie ukrywam, że zaczynam mocno liczyć na Markowskiego, który potrafi zagrać niekonwencjonalną piłkę i zaryzykować. Tego nam bardzo brakowało Zastanawiam się nad rolą dla Tomka Zahorskiego. Generalnie zespół wcześniej niż zwykle będzie wiedział, kto wyjdzie w niedzielę na boisko. Czego od nich oczekujemy, wiemy od dawna.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online