Forum
 

Prokop: Oddajcie mi kasę!

Artur Prokop od roku walczy o pieniądze, które jest mu winien Górnik Zabrze. Sprawę sądową wygrał, ale do tej pory nie zobaczył ani grosza. Na klub mogą posypać się niebawem sankcje dyscyplinarne ze strony PZPN.
Od rozpoczęcia konfliktu minął rok z haczykiem. Sporna kwota sięga kilkudziesięciu tysięcy złotych. Działacze z Roosevelta nie mają lub nie chcą mieć czasu na załatwienie sprawy. Opowiada o tym główny zainteresowany, Artur Prokop.
- W czerwca 2007 roku prezes Szuster poinformował mnie, że nie ma dla mnie miejsca w drużynie. Zasugerował, żebyśmy się dogadali i rozwiązali umowę za porozumieniem stron. Przedstawiłem swoje warunki, ale zostały one odrzucone. Bez mojej zgody zapowiedziano zmianę warunków płacy, mimo, że mój kontrakt z Górnikiem wygasał dopiero w grudniu. „Oferta” nie była atrakcyjna, bo chodziło o obniżenie poborów o... 90 proc. Oczywiście nie zgodziłem się na to. Wtedy wręczono mi miesięczne wypowiedzenie i z końcem lipca stałem się wolnym zawodnikiem.
Swoich praw postanowiłem dochodzić w sądzie pracy. Wygrałem sprawę w obu instancjach i od października noszę w kieszeni prawomocny wyrok. Klub ma mi wypłacić odszkodowanie stanowiące równowartość trzech miesięcznych pensji. Na zasądzone pieniądze czekam jednak do dzisiaj.
Żeby było ciekawiej, klub nie rozliczył się ze mną finansowo za sezon 2005/06. Chodzi głównie o wyjściówki i meczowe premie. Oddałem sprawę do Sądu Polubownego PZPN. Ciągnęło się to wszystko niemal rok, ale werdykt znów jest korzystny dla mnie. W lipcu tego roku nakazano Górnikowi wpłacenie na moje konto kilkudziesięciu tysięcy złotych. Tych pieniędzy też nie dostałem, a termin zapłaty mija z końcem tego miesiąca. Potem można się spodziewać sankcji dyscyplinarnych dla klubu - na przykład ujemnych punktów na starcie nowego sezonu. Jak widać, prezes Szuster działa na niekorzyść Górnika. Nie dość, że będzie musiał zapłacić odsetki, to jeszcze naraża zespół na konsekwencje karne.
Dodam, że w sądzie toczy się jedna sprawa. Dotyczy niewypłaconych mi pensji za dwa ostatnie miesiące mojej pracy przy Roosevelta, czyli czerwiec i lipiec 2007 roku. Zastanawiam się, jak w takiej sytuacji Górnik mógł dostać licencję na występy w ekstraklasie. Ciąży przecież na nim zadłużenie wobec byłego pracownika, stwierdzone prawomocnym wyrokiem sądu. Jeśli dobrze pamiętam, bardzo poważne kłopoty z tego tytułu miała niedawno Polonia Bytom. Tymczasem zabrzanie swobodnie wydają milionowe kwoty na transfery, a ja czekam na pieniądze, które gwarantował mi ważny kontrakt!

Krzysztof Hetmański, dyrektor sportowy Górnika: Szczerze mówiąc nie wiem, jak daleko posunęła się ta sprawa. Zajmują się tym nasi adwokaci. Korzystamy z nowego biura, działającego z ramienia firmy Allianz. Może coś więcej powie na ten temat prezes...

Ryszard Szuster, prezes Górnika Zabrze: Nie mam teraz czasu, wchodzę właśnie do fryzjera... Przy drugiej próbie, 30 minut później, wyraźnie roztrzęsiony: - A nie ma pan ciekawszych tematów? Wyrok sądu jest chyba nieprawomocny, ale pan Prokop swoje pieniądze dostanie. I nie mam przyjemności wypowiedzieć na jego temat ani słowa więcej!

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online