Brzęczek: Liczymy na wsparcie kibiców

Wpadka, jaką był remis z ŁKS Łódź, oznaczała dla piłkarzy Górnika Zabrze kres marzeń o zajęciu piątego miejsca w tabeli. Podopieczni Ryszarda Wieczorka muszą za to ponownie uważnie spoglądać za plecy, żeby utrzymać się w ósemce, co jest warunkiem otrzymania wszystkich zarobionych na boisku pieniędzy. 

- Dla nas ważny jest każdy mecz, bo przecież nasze ambicje sięgają jak najwyższego miejsca w tabeli i nie chodzi tu tylko o pieniądze- zapewnia kapitan zabrzan, Jerzy Brzęczek.

Dzisiejsze spotkanie z Koroną też ma wyjątkowo wyraźną ambicjonalną nutę. Chodzi oczywiście o osobę obecnego szkoleniowca Górnika, który poprzednio pracował właśnie w Kielcach i był bliski odniesienia życiowego sukcesu, jednak na finiszu sezonu szanse na tytuł zostały roztrwonione.

- Moja praca w Koronie była oczywiście ważnym etapem w karierze, ale dziś myślę tylko o sukcesach Górnika, bez względu na to, z kim przychodzi nam grać - mówi trener Wieczorek. - Kielczanie należą do ligowej czołówki, mają solidną i stabilną kadrę, a to, że nie walczą o medale stanowi pewną niespodziankę - dodaje opiekun ekipy z Roosevelta.

Pomimo tych dyplomatycznych słów Wieczorek z pewnością liczy, że jego obecni piłkarze potwierdzą opinię Wiesława Tkaczuka, gdy ten w Kielcach rozwiązywał z nim umowę.

- Trener Wieczorek był najlepszym szkoleniowcem, jakiego miała Korona - mówił ówczesny prezes dzisiejszych rywali.

Kto jednak ma zapewnić gospodarzom zwycięstwo? Szczególna mizeria panuje w ataku: Tomasz Moskal fatalnie zmarnował "piłkę meczową" w starciu z ŁKS, w dodatku doznał przy tym kontuzji, natomiast Dawid Jarka przeżywa wyraźny strzelecki kryzys. Na szczęście jest jeszcze kadrowicz Tomasz Zahorski, na którym pewnie także dziś spocznie duża część odpowiedzialności za wynik spotkania.

W drużynie gości nie zagra kontuzjowany Marcin Kuś oraz przeziębiony bramkarz Wojciech Kowalewski. Kilku ich kolegów świetnie pamięta pracę z Wieczorkiem, zresztą trener Górnika też o nich nie zapomniał. W kontekście Marcina Robaka pojawiają się nawet sygnały, że wkrótce obaj panowie znów spotkają się na treningach, tym razem właśnie na Roosevelta.

Za zespołem Korony przemawia statystyka: z pięciu konfrontacji aż czterokrotnie sięgała po pełną pulę. Z drugiej jednak strony wiosną kielczanie tylko raz wygrali na wyjeździe - w Bytomiu - i to w bardzo kontrowersyjnych okolicznościach (decydujące znaczenie miał błąd arbitra).

Największym zagrożeniem dla bramki Borisa Peskovicia może być Mariusz Zganiacz.

- Faktycznie, w swojej karierze strzeliłem już Górnikowi trzy gole i nie chciałbym, żeby licznik na tej cyfrze się zatrzymał - mówi piłkarz z Kielc.

Zabrzanie powtarzają jednak, że statystyki nie grają..

- W tym spotkaniu trudno wskazać faworyta i myślę, że górą będzie po prostu ten zespół, który popełni mniej błędów. Musimy być więc bardzo skoncentrowani i jak zwykle liczymy na wsparcie ze strony kompletu naszych niesamowitych kibiców - podsumowuje Brzęczek.

źródło: Dziennik Zachodni



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online