Forum
 

Zaczęło się w 1950...

Kiedy Ruch zagrał z Górnikiem po raz pierwszy o ligowe punkty, „Sport” pisał o meczu drużyn, które mają potencjał, by przez lata decydować o sile polskiej piłki. Tak faktycznie było. Mecze ligowe, mecze w Pucharze Polski, ale też spotkania o Puchar „Sportu”, które w latach 60-tych były wydarzeniem piłkarskim na Śląsku. W końcu grały dwa kluby, w których występowało mnóstwo prawdziwych gwiazd i reprezentantów Polski.

Najpierw towarzysko

Kiedy wszystko się zaczęło? Najpierw towarzysko, zaraz na początku lat 50-tych. Z okazji Barbórki oba kluby wyszły na boisko 6 grudnia. Grano w Zabrzu. Ruch był ligową potęgą, zabrzanie istnieli ledwie trzy lata i nie grali nawet w drugiej lidze. Przegrali 2-4 (0-2). W Ruchu grał Gerard Cieślik, a trenerem zabrzan była legenda „Niebieskich” Gerard Wodarz. Rok później dominacja Ruchu była jeszcze większa. Wygrał 5-1.
W 1955 roku Górnik był już silniejszy, zbliżał się do pierwszej ligi. To wtedy pierwszy raz w historii pojechał za granicę, oczywiście do ZSRR, a gościnnie w jego barwach wystąpiło trzech zawodników Ruchu z Gerardem Cieślikiem na czele.
O ligowej premierze obu drużyn napisano już chyba wszystko. Dla zabrzan pierwszy mecz w lidze, dla chorzowian kolejny. Zagrali na Roosevelta słabo, Górnik wygrał pewnie 3-1. "Sport" pisał o „zadziwiającej słabości Ruchu w Zabrzu”.
W rewanżu oba kluby zagrały na Stadionie Śląskim, krótko po jego otwarciu. Przyszło 60000 widzów, Ruch wygrał 2-1. Bilans po pierwszym sezonie był więc korzystny dla Górnika i tak już zostało do dziś. Ruch nigdy nie potrafił w rywalizacji z zabrzanami wyjść na prowadzenie, choćby dlatego, że już w drugim sezonie (1957), kiedy Górnik pierwszy raz został mistrzem Polski, przegrał oba mecze. Tym razem też grano na Stadionie Śląskim.

Mogli grać na Cichej!

Dopiero w trzecim sezonie zabrzanie gościli na Cichej i zremisowali 0-0. Co ciekawe, Górnik w 1958 roku aż siedem razy grał swoje mecze na Stadionie Śląskim. Nic dziwnego, że Włodzimierz Lubański do dziś twierdzi, że „mieliśmy tak naprawdę dwa stadiony”.
Lubański debiutował w barwach Górnika przeciwko Ruchowi. Było to w 1963 roku w meczu o Puchar Polski. Kilka dni później pierwszy raz zagrał w lidze.
Legendą Górnika Ruch był zresztą bardzo poważnie zainteresowany. Podobnie jak Polonia Bytom i Zagłębie Sosnowiec. Siła nacisku branży górniczej była jednak wówczas największa, więc Lubański tak naprawdę nie miał wyboru. Gdyby jednak losy trzech graczy potoczyły się nieco inaczej, to w Ruchu mogły grać trzy wielkie legendy Górnika! Lubański, ale też Stanisław Oślizło i Zygfryd Szołtysik. – Przyjechałem nawet na Cichą, bo chciałem tam grać, ale przyjął mnie jakiś magazynier, powiedział, że nikogo nie ma, nikt się mną nie interesował. Więc krótko potem grałem w Zabrzu – wspominał Oślizło.
Szołtysik? Poszło o garnitur, jaki wychowankowi Zrywu Chorzów zaoferował Górnik. Ruch chciał oszczędzić i piłkarza stracił bezpowrotnie.
Lata 60-te to generalnie dominacja zabrzan, którzy byli zdecydowanie najlepszą drużyną w Polsce. Jednak w 1968 roku ligę wygrał Ruch Piechniczka, Nieroby i Fabera. Wszystko rozstrzygnęło się w ostatniej kolejce na Stadionie Śląskim, gdzie sukces Ruchu przyszło oglądać 80000 widzów. Ruch wygrał 3-1 (Faber 2, Gomoluch). Jest teoria, że Górnik, który był skazany na trzecie miejsce nie chciał, by mistrzostwo opuściło Śląsk, piłkarze obu klubów doskonale się przecież znali, a trzy dni później na tym samym stadionie Górnik grał z Ruchem finał Pucharu Polski. I wygrał łatwo 3-0, dla 8000 widowni. Dodajmy, że Ruch rywalizował o mistrzostwo z Legią. Ludzie uznali, że na finał nie ma sensu iść.

Pamiętny 1989

W sezonie 1973/74 mecze Ruchu z Górnikiem obejrzało łącznie 80000 ludzi. Solidarnie, po 40000 na obu stadionach. Ruch i tym razem świętował tytuł. W Chorzowie ludzie przyszli, by zobaczyć Włodzimierza Lubańskiego, który zagrał pierwszy raz po kontuzji w meczu z Anglią. Przywitały go owacje na stojąco, a piłkarze Ruchu unikali faulowania „Włodka”. Takie były czasy... Ruch wygrał 3-0.
W Ruchu grał wtedy Marian Wasilewski, który w kolejnym sezonie przeszedł do Zabrza. Kto był pierwszy? W wymiarze ligowym Henryk Hajduk, który grał w okularach. Pięć lat grał na Cichej, a potem w Zabrzu. Z oboma klubami sięgał po mistrzostwo Polski. Ciekawą postacią był Henryk Wieczorek, mający rodzinne korzenie w Chorzowie i mieszkający tam do dziś. Grał jednak przez lata i był kapitanem Górnika.
Smutny był sezon 1977/78, kiedy na rok zespoły przestały ze sobą grać. Górnik jedyny raz w historii spadł na rok z ligi, Ruch dzięki „cudownej” końcówce sezonu zajął ostatnie bezpieczne miejsce, jednak rok później był już mistrzem Polski.
Początek kolejnej dekady to zamieszanie wokół Józefa Wandzika, bramkarza Ruchu, którego bardzo chciał sprowadzić Hubert Kostka. I sprowadził, choć „stan wojenny” między klubami trwał po tym sporze bardzo długo. Bo też z transferem w obecnym wydaniu nie miało to przejście nic wspólnego. Decydowali ministrowie.
Górnik w latach 85-88 rządził po raz kolejny ligą, a tę passę przerwali chorzowianie prowadzeni przez Krzysztofa Warzychę. Decydujący mecz odbył się na Roosevelta przy 30000 widowni. Około 4000 fanów przyjechało z Chorzowa. Pierwszy trafił młody wtedy Dariusz Gęsior, wyrównał Ryszard Cyroń, jednak ostatni cios zadał Warzycha. Dodajmy, że Ryszard Kołodziejczyk obronił „jedenastkę” wykonywaną przez Cyronia.
Kolejna dekada była w historii spotkań najsmutniejsza. Górnik grał coraz słabiej, Ruch nawet spadł z ligi, na mecze chodziło coraz mniej widzów. Były jednak mecze ciekawe, jak choćby ten z 1991 roku. Górnik bardzo chciał sprzedać Cyronia do Hamburga, a grał z Ruchem. Gospodarze nie istnieli na boisku, Ruch prowadził 2-0, jednak po przerwie zabrzanie strzelili cztery gole. Z tego Cyroń dwa i wyjechał do Niemiec za wielkie pieniądze. Sąsiedzka przysługa?
Raz na Roosevelta orkiestra górnicza zagrała Ruchowi „Marsz żałobny”. Górnik do przerwy prowadził wtedy 3-0. Sędzia Marian Dusza w trakcie spotkania zasłabł, a Stanisław Żyjewski został lekko pokopany w Zabrzu przez Mariusza Śrutwę i Marcina Baszczyńskiego. Potem sam przyznał, że przewrócił się przez serpentyny.
XXI wiek? Ruch trzy sezony grał w drugiej lidze i tak naprawdę wszystko zaczęło się jesienią 2007 roku, czyli bardzo późno. Po golu Hajty i karnym z „kapelusza” podyktowanym dla Górnika, gospodarze wygrali 1-0. Kolejny mecz odbędzie się w niedzielę. Z uwagi na brak podgrzewanej murawy na Cichej, Ruch musi grać z Górnikiem na Stadionie Śląskim. Przyjdzie około 42000 widzów.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online