Forum
 

Wieczorek: szykuję niespodziankę

- W czwartek po raz pierwszy w szatni padło hasło „Ruch”. Mogę tylko żałować, że jako piłkarz nigdy nie zagrałem w takim meczu - mówi trener Górnika, Ryszard Wieczorek. 

- W szatni Górnika padło już hasło „Ruch”?

- Tak, podczas czwartkowego treningu, a raczej rozruchu, bo przecież graliśmy mecz Pucharu Ekstraklasy z Cracovią. Do tego czasu nie rozmawialiśmy o niedzieli, zresztą dopiero w czwartek miałem na zajęciach wszystkich piłkarzy.

- I co im pan powiedział?

- Powiedziałem, że czeka nas bardzo ważny i prestiżowy mecz, w który zagrać to zaszczyt. Trzeba zostawić na boisku umiejętności i serce. Poza prestiżem gramy jednak przede wszystkim o punkty.

- Remis, wygrana.

- O punkty.

- Jeden bardzo doświadczony piłkarz panu ze składu wypada. Tomasz Hajto.

- Trzeba przeżyć. Oczywiście, że jego doświadczenia będzie w defensywie brakowało. Nie muszę przypominać, że grał przy takiej widowni i o jeszcze większą stawkę dziesiątki razy. To będzie w niedzielę równie ważne jak umiejętności czysto sportowe. Dlatego tak bardzo liczę na Jurka Brzęczka, a wszystko wskazuje na to, że on zagra. W czwartek trenował już na pełnych obrotach.

- Będzie tak, że na boisko wyjdzie piłkarz będący teoretycznie w nieco słabszej formie, ale taki za którym przemawia większe doświadczenie?

- To będzie jeden z elementów, który wezmę pod uwagę. Pytanie, ilu takich doświadczonych graczy mamy? Nie jest ich wielu. Tym bardziej potrzebny jest zdrowy Jurek.

- Ruch trenował tydzień praktycznie w optymalnych warunkach. I w komplecie. U pana był to tydzień mocno „zwariowany”. To może mieć w niedzielę jakiekolwiek znaczenie?

- Uważam, że nie. Faktycznie, cykl przygotowawczy do meczu mieliśmy diametralnie inny, ale miałbym większy problem, gdybyśmy grali z Ruchem w sobotę. Tego jednego dnia mogłoby nam zabraknąć. Zagraliśmy z „Pasami” mecz, który mimo porażki nie był w naszym wykonaniu zły. Czterech piłkarzy zagrało w kadrze i przyjechali na trening zdrowi, bardzo pozytywnie „naładowani”. W perspektywie derbów jest to bardzo ważne.

- Michał Pazdan zagrał jako defensywny obrońca, a Mariusz Pawelec na prawej obronie. W niedzielę to oni zajmą miejsce na środku defensywy?

- Jest jeszcze Adaś Danch, którego też sprawdzałem w obronie. Zdradzę jednak, że w tej chwili najbliżsi gry na środku obrony są właśnie Pawelec z Pazdanem. Na pewno czeka ich bardzo trudny test, ponieważ to cały czas są młodzi i mało ograni piłkarze. Z drugiej strony są regularnie powoływani do kadry, wiedzą jaka stanęła przed nimi szansa. Takie mecze jak ten z Ruchem to ogromna szansa, której nie dostaje każdy piłkarz. Zagrają dobrze, wygrają, będą mogli przez lata mówić „grałem w tym meczu, dla największej w Polsce widowni”. Każdy powinien się cieszyć, że taką szansę ma. Ja jej nigdy jako piłkarz nie dostałem.

- Ruch dziś i Ruch jesienią to inne drużyny?

- Personalnie na pewno tak. Zmienili mocno skład, sprowadzili kilku naprawdę dobrych piłkarzy. Ich gra jest trochę niewiadomą, ale też trener Duszan Radolsky ma swoją wizję gry zespołu, którą wprowadza w życie bardzo konsekwentnie. Wiem czego można się spodziewać.

- W czym są mocni?

- Jeden taki element jest... Nie zdradzę, bo będzie to element naszej taktyki. Przyznam zresztą, że szykuję pewną niespodziankę.

- W meczu z Cracovią ciekawie wypadł Marko Bajić. Jest już gotowy na taki mecz jak z Ruchem?

- Faktycznie, wypadł bardzo dobrze, a grał z silnymi bólami brzucha. Może być jeszcze lepszy. Ruch? Nie chcę wchodzić w szczegóły składu, ale dwie-trzy zagadki personalne jeszcze mam.

- Wystąpicie jako goście, ale z drugiej strony siądzie na trybunach kilkanaście tysięcy kibiców Górnika. Jak zagra w niedzielę Górnik?

- Na pewno nie możemy czekać aż mecz sam się ułoży, bo może być za późno. Sami musimy kreować grę, rozgrywać piłkę, bo to wpajam drużynie. I w meczu z Cracovią – mimo przegranej – te elementy gry już były. Trzeba jednak być piekielnie czujnym w obronie, bo Ruch potrafi wyjść szybkim atakiem.

- Przypuszczał pan, że doczeka w Polsce meczu przy takiej widowni?

- Nie. Jeszcze rok temu wydawało się to nierealne. Mnie cieszy, że przy okazji udało się zrobić wspólnie kilka rzeczy. Ruch z Górnikiem. Zawsze powtarzam, że ludzie powinni ze sobą rozmawiać.

- Ilu osobom musiał pan powiedzieć, że biletów nie ma?

- Trochę ich było, ale pewnie każdy przez to przeszedł. Idzie cała moja rodzina. Żona, syn z dziewczyną, córka z chłopakiem...

- Był pan kiedyś ważnych derbach w Europie?

- Niestety, ale widziałem na Schalke ich mecz z Wisłą. Wielki stadion i pełne trybuny wszędzie robią kapitalne wrażenie.

- Co chciałby pan powiedzieć po meczu?

- Cieszyć się z wygranej, ale też powiedzieć, że wszyscy przeżyliśmy prawdziwe święto, z kibicami, ale przede wszystkim piłkarzami w rolach głównych. I chciałbym, żeby Polska zobaczyła, że na Śląsku może wydarzyć się coś wielkiego i wyjątkowego.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online