Forum
 

Brzęczek: z Jarką jedziemy na jednym wózku

Jerzy Brzęczek- Nie wyobrażam sobie sytuacji, by ktoś powiedział, że jest fajnie, a jak przegramy to nic się nie stanie. To znaczy, że się do Górnika nie nadaje - twierdzi kapitan zabrzan Jerzy Brzęczek.
Jerzy Brzęczek zacznie dziś pierwszy po trzynastu latach okres przygotowawczy do rundy z polskim klubem. Kapitan Górnika w trakcie zimowej przerwy nie próżnował. Można go było spotkać w bielskiej hali, gdzie z zespołem Lambady wygrał tradycyjny turniej halowy. Przede wszystkim jednak w Austrii zaliczył kolejny semestr kursu trenerskiego.

Trener Jerzy Brzęczek?

- Być może. Skoro jest okazja to trzeba się przygotować do różnych wariantów pomysłu na życie. Kariery nie kończę, ale też grał wiecznie nie będę. Zaliczyłem trzeci semestr kursu UEFA. Będzie jeszcze czwarty, w sierpniu egzamin i będę mógł prowadzić kluby drugiej ligi.

W Austrii?

- To kurs UEFA, więc pewnie nie tylko w Austrii. Z drugiej strony jak widzę, co dzieje się wokół Artura Płatka to mam wrażenie, że polska rzeczywistość jest nieco bardziej skomplikowana. Był asystentem w kilku klubach drugiej ligi niemieckiej, z powodzeniem prowadzi Jagiellonię, tymczasem licencji dostać nie może. Nie wszystko jeszcze rozumiem.

Był czas na odpoczynek?

- Niewiele. W tej chwili mocno udzielam się rodzinnie. Młodszy syn na trening piłkarski, starszy na tenis, jeszcze do szkoły... Trzeba odciążyć żonę. Czuję się jednak bardzo dobrze. Taka przerwa jest potrzebna przede wszystkim, by odreagować stres i odpocząć psychicznie. Co poza tym? Wykonałem to wszystko, co rozpisał nam trener Wieczorek i mogę zaczynać.

Sześć tygodni na dobre przygotowanie się do rundy wystarczy?

- Oczywiście. To optymalny czas. Potem trenerzy zwykle mają problem jak podtrzymać gotowość do gry. Dobrze się dzieje, że przerwa jest coraz krótsza. Jeszcze nie tak dawno zdarzało się, że polscy ligowcy mieli ponad sto dni odpoczynku od poważnego grania. To nie była normalna sytuacja, świat uciekał nam wtedy bardzo daleko.

Gdyby jeszcze było gdzie trenować...

- To jest problem. Górnika i chyba każdego naszego klubu. Są już boiska do gry, jeszcze muszą powstać podgrzewane murawy do treningu. Dla seniorów, rezerw i młodzieży. Wtedy można szkolić i wymagać. Gwarantuję, że taka inwestycja na pewno się szybko zwróci. Co z tego, że trenerzy mieli i mają świetnie rozpisany trening, skoro wychodzą czasami na błoto czy lodowisko.

Pamięta pan swoje ostatnie „polskie” obozy zimowe przed wyjazdem do Austrii?

- Tego nie da się zapomnieć. Robiliśmy tyle bezsensownych rzeczy. To bieganie po górach, treningi bez piłki, zdobywanie szczytów, czasami po kolana w śniegu. Niby każdy chciał dobrze, trenerzy mówili o ładowaniu akumulatorów. Tylko skutek był odwrotny niż zamierzano, bo była to syzyfowa praca.

Czyją szkołę pamięta pan najlepiej?

- Były podobne. Jeden trener oczywiście aplikował mocniejszy trening, drugi mniejszy, ale szkoła była ta sama. Żeby być uczciwym, w Austrii też pracowało się wtedy inaczej niż teraz. Nikt by tego już nie powtórzył. Nie było jednak tyle absurdów i rzecz najważniejsza. Przy krótkiej przerwie zawsze był zagraniczny obóz na południu Europy. Z zieloną trawą i dobrymi sparingpartnerami. Dobrze, że w tym kierunku zmierzamy.

Przejdźmy do Górnika. Nie spadniecie, puchary wam nie grożą... O co Górnik zagra wiosną?

- Widział pan tych 20000 ludzi na kilku meczach, ich oczekiwania i ciśnienie pod jakim gramy? Nie wyobrażam sobie sytuacji, by ktoś powiedział, że jest fajnie, a jak przegramy to nic się nie stanie. To znaczy, że się do Górnika nie nadaje. Pod tym względem będzie to bardzo ważna wiosna, bo cały czas trwa selekcja i szukanie ekipy, która z coraz mniejszymi roszadami ma stanowić o sile Górnika na kilka kolejnych lat. To będzie sprawdzian charakterów, mentalności i umiejętności.

Dziś jesteście na miejscu ósmym. Może być wyższe?

- Tak. Szóstka jest realna, choć będzie to trudne zadanie. Musimy jednak powoli zacząć wygrywać z teoretycznie lepszymi. Ta runda ma być krokiem do przodu w porównaniu z jesienią.

Miejsce niższe?

- To byłaby porażka. Także finansowa, bo zarabiamy grając od ósmego w górę.

Ma pan podpisany z Górnikiem kontrakt do czerwca. Wspomniał pan, że jeszcze nie chce kończyć.

- To prawda. Na pewno chcę jeszcze przynajmniej jeden sezon grać. O żadnych szczegółach jednak nie rozmawialiśmy. Przyjdzie na to czas wiosną.

Górnik sprowadza także środkowych pomocników.

- I bardzo dobrze. Byłoby źle, gdyby zespół miał opierać się na takim weteranie jak ja. Konkurencja musi być. Nie każdy gra, ale zespół na tym korzysta.

Pana odkrycie jesieni w Górniku?

- Bez wątpienia Michał Pazdan. Zrobił ogromny postęp. Praktycznie znikąd trafił do kadry. Tomek Zahorski też dojrzał, ale on grał już w lidze wcześniej.

Co starszy kolega powiedziałby Dawidowi Jarce?

- Nie byłem przy tym, co się działo gdy podpisywał umowę, a sprawy kontraktu i finansów są zawsze bardzo indywidualne. Osoba trzecia nie powinna się w to mieszać. Z Dawidem już rozmawiałem. To młody chłopak i moim zdaniem nie zachował się rozsądnie. To trzeba było załatwić na linii klub-piłkarz-menedżer, czyli między zainteresowanymi stronami. To tej sytuacji w ogóle nie powinno dojść i mam nadzieję, że była pierwszą i ostatnią tego typu w klubie. Co teraz? Od Dawida na treningu i w grze oczekuję tego, co od każdego. Jedziemy na jednym wózku i nie wyobrażam sobie sytuacji, by ktoś jechał na nim za karę.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2019 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online