Błażeja Radlera przypadki

Kiedyś w piłkarskiej reprezentacji Polski występowało w jednym meczu dziewięciu piłkarzy Górnika Zabrze. To już przeszłość. Tę wspaniałą tradycję w pewnym sensie podtrzymuje 21-letni Błażej Radler, który był etatowym zawodnikiem narodowej drużyny do lat 23. Miała ona przed sobą wielkie perspektywy awansu najpierw do finałowego turnieju młodzieżowych mistrzostw Europy, a następnie wyjazdu na olimpiadę do Aten w 2004 roku. Wszystko prysnęło jak mydlana bajka. Fatalna postawa w rewanżowym meczu 1/8 finału MME i porażka 0: 4 we Wronkach z Białorusią (pierwszy mecz w Mińsku 1: 1) rozwiała wszelkie nadzieje na "podbój" Europy i świata, ale o tym później. 
Niedobczyckie początki
Nie ma rodzinnych tradycji piłkarskich. Zatem nikt z bliskich nie namawiał go do uprawiania futbolu. Jak każdy chłopak grał na podwórku z kolegami, aż kiedyś mając dziesięć lat, postanowił zapisać się do trampkarzy Rymera. Pierwszym jego trenerem był Henryk Piskuła. Szybko robił postępy. Trafił do Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Zabrzu, ale nadal grał w Niedobczycach, występując w Międzywojewódzkiej Lidze Juniorów. Jako siedemnastolatek otrzymał powołanie do reprezentacji Śląska juniorów na halowy turniej do Zabrza. Tam wypatrzył go Jan Żurek ówczesny trener pierwszej drużyny czternastokrotnego mistrza Polski i ściągnął do Górnika. Błażej nie musiał daleko się przenosić, bo mieszkał w internacie. Zaczął jednak najpierw grać w drużynie juniorów Górnika pod wodzą Mariana Bechera.

Złoty medalista mistrzostw Europy
W ekstraklasie zadebiutował w pierwszym meczu rundy wiosennej 2001 ze Śląskiem Wrocław. Grał z takimi zawodnikami, jak Dariusz Dźwigała, Adam Kompała, Jacek Wiśniewski, Robert Kolasa.
Rok 2001 był dla Błażeja ze wszech miar udany. Trener Michał Globisz powołał do kadry narodowej osiemnastolatków. Najpierw w barażowych meczach mistrzostw Europy w tej kategorii wiekowej uporali się z Anglikami, a potem jak burza szli w finałach tej imprezy zdobywając złoty medal. - To moje największe, jak na razie przeżycie piłkarskie. Długo będę je pamiętać. Tworzyliśmy wspaniały kolektyw - wspominał Błażej.
W Górniku przywitano go jak przystało na mistrza.

Zwieszona głowa
On sam nie lubi zaszczytów, ani owacji. Jest skromnym, spokojnym chłopakiem.
Życie bywa czasami brutalne. Dwa lata później przyszło mu przeżyć gorycz porażki i to w najmniej spodziewanym momencie. Mamy oczywiście na myśli wspomniany wyżej mecz z Białorusinami we Wronkach. Wrócił do Zabrza ze zwieszoną głową. Długo przeżywał to co się stało.
- Wiem, że każdy kibic wiesza na nas psy. Przegraliśmy i musimy się liczyć z konsekwencjami, jakie ta porażka przyniosła. Każdy mnie pyta, co się stało, a najgorsze jest to, że nie potrafię znaleźć konkretnej przyczyny naszego niepowodzenia - przekonywał Błażej.
Powiedział, że między bajki trzeba włożyć teorię, że drużyna nie dała z siebie wszystkiego, bo za niskie były premie.
- Przecież to była niepowtarzalna okazja, aby się jak najlepiej wypromować. Chętnie oddałbym każdą kwotę, za to żeby zagrać na olimpiadzie i jestem przekonany, że tak myśleli wszyscy moi koledzy z drużyny. Trzeba było przyjść do szatni i zobaczyć jaki panował tam nastrój. Byliśmy załamani. Trzeba trochę czasu i dokładnej analizy, aby powiedzieć co się z nami naprawdę stało. Sądzę, że trener Edward Klejndinst rozwikła tę zagadkę - powiedział Błażej.

Krytyczny wobec siebie
Każdy mecz obojętnie czy gra w Górniku, czy w reprezentacji dokładnie analizuje. Stara się w różny sposób zbierać kasety z tych spotkań, aby raz, albo kilkakrotnie je zobaczyć. Mecz z Białorusią nagrał mu Adrian Sikora. Surowym recenzentem gry Błażeja jest także jego ojciec Wiesław. Odkąd na poważnie zaczął się zajmować futbolem, tata śledzi niemal każdy jego ruch. Sam będąc biznesmenem ma sporo zajęć, ale kariera syna jest dla niego najważniejsza.
Po meczu z Białorusią zadzwonił do taty, próbował się wytłumaczyć z tej wpadki. Tym razem usłyszał słowa pociechy i otuchy. Zdaje sobie sprawę z tego, że zakończył się pewien etap w jego życiu. Teraz musi się już skupić wyłącznie na dorosłej piłce.
- Będzie bardzo ciężko trafić do pierwszej reprezentacji, ale spróbuję podjąć to wyzwanie - zapewniał Błażej.

Górnik do 2005 roku
Na razie swoją przyszłość wiąże z Górnikiem. Podpisał z tym klubem kontrakt do czerwca 2005 roku. Czuje się w Zabrzu dobrze. Wynajął mieszkanie, poznał dziewczynę Anię z Makoszów. Lubi łowić ryby na tamtejszych stawach. Do wędkowania namówił go Kompała, wielki miłośnik takiego sposobu spędzania wolnego czasu. Nie lubi hucznego życia. Woli posiedzieć w domu, posłuchać muzyki, lub zobaczyć na wideo dobry film. Czasami wypełnia kupony zakładów piłkarskich.
Na razie nie wygrał za wiele. Bardziej to traktuje jako zabawę, niż hazard. Zdaje sobie sprawę, że na życie najlepiej jest zarobić ciężką pracą, a w jego przypadku wytrwałym, ciężkim treningiem i bardzo dobrą grą.

źródło: Dziennik Zachodni



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online