Forum
 

Jeden pozytyw

Michał PazdanW Zabrzu nie kryją, że przegrana w ostatnim meczu granym tej jesieni na Roosevelta zabolała wyjątkowo mocno. Nikt nie ma wątpliwości, że gospodarze grali z zespołem dziś o klasę lepszym, ale też takiego ciosu się nie spodziewano. – Kogo żal? Głownie kibiców. W grudniu przyszło ich na mecz ponad 15000. Z Wisłą można przegrać, ale nie w taki sposób. W 25 minucie było po meczu. To zimny prysznic. Teraz od nas zależy czy wyciągniemy z tego wnioski – twierdzi drugi trener, Marek Kostrzewa, który jako piłkarz z Wisłą wygrywał. Niemal zawsze i niemal wszędzie. – Tak, liżemy razy. Wisła pokazała nam miejsce w szeregu i doskonale wskazała słabsze punkty. Mnie też najbardziej żal kibiców, którzy tej jesieni byli dwunastym zawodnikiem drużyny, ale nie mieliśmy tego dnia wielkich argumentów – dodaje dyrektor sportowy Górnika, Krzysztof Hetmański. Co o wydarzeniach ostatnich dni sądzi trener Ryszard Wieczorek?

- Już się pan „przespał” z tym meczem?
- Tak. To była bolesna lekcja, ale materiał do przemyśleń - dla trenerów i samych piłkarzy – jest spory. Takie mecze obnażają słabości i pokazują braki. I tak tę porażkę traktuję. Wisła pokazała nam miejsce w szeregu.

- Wnioski?
- Nie ma jednej przyczyny tak bolesnej porażki. Na pewno brakowało trzech piłkarzy, czyli Papeczkysa, Gołosia i Gierczaka. Doświadczonych, ogranych zawodników, którzy mają argumenty, by nawiązać z Wisłą walkę. Mamy zdolnych piłkarzy, którzy w perspektywie roku-dwóch lat mogą dobrze grać w piłkę, ale dziś ich potencjał jest zbyt mały, by walczyć z tak silnym zespołem.

- To przyczyna jedna. Kolejne?
- Gorzej wyglądaliśmy motorycznie. Zespół słabszy piłkarsko musi nadrabiać braki przygotowaniem. Tego zabrakło. Nie tylko naszym problemem, ale głównie klubów z południa Polski była w ostatnich dwóch tygodniach baza treningowa. Boisko główne mamy w doskonałym stanie, ale przed meczem trzeba tydzień trenować. W błocie, lub w hali – tak było teraz. W takich warunkach trudno przygotować się do meczu z najlepszym polskim klubem. Na końcu tego wszystkiego jest mecz, w którym przez 10 minut graliśmy piłkę zgodną z założeniami. Po pierwszym golu wszystko pękło.

- Ma pan pretensje do Peskovica?
- Nie jest tak, że przegraliśmy mecz przez indywidualne błędy. To uproszczenie problemu. Przegraliśmy, bowiem druga linia rywala to doświadczeni reprezentanci Polski, czyli Zieńczuk i Sobolewski, a na dodatek jest Cantoro. W obronie są Baszczyński, Cleber i Głowacki... Boris? Ten mecz mu nie wyszedł, jego błąd był kluczowy. To się zdarza. Doskonale jednak pamiętam ile meczów pomógł nam wygrać. Dlatego nie szukam jednego „kozła ofiarnego”.

- Co mecz z Wisłą jeszcze pokazał?
- Trudno walczyć z najlepszymi, nie mając argumentów po bokach boiska. Jarczyk i Pawelec na bokach defensywy grają z konieczności i życie pokazało, że to nie jest ich pozycja. Tutaj trzeba szukać innych rozwiązań. Nie był to mecz Madejskiego, podobnie stało się z Malinowskim.

- Pozytyw?
- Michał Pazdan. Nie bał się, imponował spokojem, a przecież w lidze zagrał ledwie kilka spotkań. To jest piłkarz, w którego warto inwestować.

- Mecz z Wisłą mógł pokazać czy tacy piłkarze jak Madejski, Jarka i Zahorski są w stanie grać coś więcej niż średnią, ligową piłkę.
- To prawda. Jest tak, że na tle słabszych rywali pewnych braków nie widać. Ta trójka? Madejskiemu mecz nie wyszedł, spodziewałem się od niego więcej. On sam musi sobie udowadniać każdym meczem, że pochwały pod jego adresem są zasłużone, podobnie jak powołanie do kadry. Jarka jest dziś ewidentnie w słabszej formie. To widać od kilku tygodni. Do tego doszło zamieszanie wokół jego kontraktu. Ma 20 lat, określony zakres umiejętności i przeżywa trudny okres. Zahorskiego bym bronił. W tym meczu trzech piłkarzy miało sporo niecelnych podań. Brzęczek, Hajto i Zahorski. Słyszałem pod ich adresem sporo uwag, a ja ich bronię! Szukali gry, nie bali się podjąć odpowiedzialności za wynik, tylko był problem „do kogo”. Dlatego tyle strat. Oni – w przeciwieństwie do kilku innych graczy – nie przeszli obok meczu, nie spasowali po pierwszej i drugiej bramce, tylko grali do końca. Dodam, że Wisła zaimponowała. Bardzo chciała wygrać. Zagrała tego dnia z wielką odpowiedzialnością i determinacją.

- Widzi pan Peskovica w zespole na nowy sezon?
- Tak. Jak mówiłem, ten jeden mecz nie zmienia mojej opinii na temat jego roli w zespole. Nie będę go linczował. Choć – przyznam – była to lekcja pokory bardzo bolesna. Niedzielna potyczka pokazała inne kierunki wzmocnień, których musimy szukać. To nie moja „działka”, ale kluczem do sukcesu jest to, by nie zaniedbać żadnego okienka transferowego. Już teraz trzeba myśleć o lecie przyszłego roku.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online