Forum
 

Zabrzańskie trio ze wschodu

Tadas Papeczkys (fot. drożdżal)Tercet ze Wschodu tworzą w zabrzańskim zespole Maris Smirnovs, Tadas Papeczkys i Marius Kiżys. Pierwszy z nich jest Łotyszem, dwaj pozostali to Litwini. W Górniku nie mają statusu gwiazd, ale każdy z nich odgrywa w drużynie istotną rolę. Nie zawodzą, bo w Zabrzu czują się potrzebni. 
- Mój kontrakt kończy się następnego lata, ale chciałbym tu zostać dłużej - mówi Smirnovs. - Nie chcę wracać do kraju, bo w Polsce wszystko mi się podoba. Jest tu dobra piłka i świetni kibice. Zanim przyszedłem do Górnika, grałem trzy miesiące w łotewskim FK Jurmala. Któregoś dnia okazało się, że jest kłopot z pieniędzmi. Pensje wprawdzie płacili, ale powiedziano mi jasno, że jeśli mam dokąd odejść, to powinienem to zrobić. Za trzy dni byłem już w Zabrzu.
Do Polski po raz pierwszy trafił w styczniu 2005 roku. Parę miesięcy wcześniej występował w FK Ventspils, z którym w Pucharze UEFA mierzyła się wroniecka Amica, prowadzona wówczas przez Macieja Skorżę. Rosły stoper bardzo przypadł do gustu działaczom polskiego zespołu. Zaczekano na najbliższą sesję transferową i ściągnięto Smirnovsa do Wronek. Tam spędził rok, ale w lidze zagrał tylko osiem razy.
Na Łotwie Maris nie bawił długo. Wiosną tego roku był już zawodnikiem Dinama Bukareszt. Jeden występ w meczu o punkty zadecydował, że do swojego CV może wpisać tytuł mistrza Rumunii. Być może będzie to jego najwyższy laur w karierze, bo ma już 32 lata. Dzisiaj wraz z żoną i 4,5-letnią córeczką mieszka w Gliwicach. - Wolnego czasu nie mam zbyt wiele. Wystarczyło jednak, by zwiedzić muzeum w Oświęcimiu i kilka razy zajrzeć do Krakowa. Jestem urzeczony tym miejscem, to najpiękniejsze miasto w Polsce - uśmiecha się szeroko Smirnovs.
W nieco innych miejscach radość odnajduje Kiżys. - Jak tylko mogę, jadę na ryby - chwali się najmłodszy z tercetu. - Nawet nie wiem, jak nazywa się ten zbiornik. To gdzieś 30 kilometrów za Zabrzem. Chętnie wybrałbym się też na raki, ale nie wiem, gdzie ich u was szukać. No co? Na Litwie wyprawa na raki to normalka... Ostatnie pół roku Kiżys spędził w ŁKS Łódź. Zagrał w ekstraklasie 11 razy, zdobył trzy bramki. Najciekawszym epizodem jego kariery był półroczny pobyt w szkockim Hearts - wiosną 2005 roku. Nie ukrywa, że wyjazd do silniejszej ligi to wciąż jego marzenie. Gdzie? Jeszcze nie wie. - Do Torino albo Juventusu - rzuca kpiarsko jego rodak Papeczkys. - No może przesadziłem, Galatasaray czeka...
Obaj Litwini, inaczej niż ich druh z Łotwy, przekonali do siebie sztab trenerski Górnika latem, podczas dziesięciodniowych testów. Dobre wrażenie potwierdzili podczas przedsezonowego zgrupowania na Słowacji. Obu ściągnął do Polski Ryszard Szuster. Są młodsi niż Smirnovs, więc podpisali dłuższe kontrakty - Papeczkys na dwa i pół roku, Kiżys na trzy lata.
Ten pierwszy mieszka w Gliwicach z żoną, ten drugi zatrzymał się w Zabrzu wraz z dziewczyną. Ania nie mieszkała ze swym wybrankiem, kiedy ten grał w ŁKS, bo pracowała jeszcze wtedy na Litwie. Przyjechała do Polski niedawno. - Teraz nie musi pracować, bo Marius nareszcie ma dużo pieniędzy - wcina się rozradowany Papeczkys.
Marius i Tadas zawsze wiedzieli, że zostaną piłkarzami, choć w ich ojczyźnie sportem narodowym jest koszykówka. - Futbol jest zaraz za basketem. Jako chłopcy rzucaliśmy piłkę do kosza jak wszyscy, ale na poważnie graliśmy tylko w piłkę. Dzięki temu Kiżys i Papeczkys to dzisiaj wielcy sportowcy - mówią bardzo poważnie.
Chwilę potem obaj śmieją się do rozpuku...

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online