Forum
 

Jarka nie na sprzedaż

Dawid Jarka (fot. drożdżal)Kiedy strzelił trzy gole bytomskiej Polonii, zrzucono to przede wszystkim na słabość beniaminka. Sobotnie cztery gole Dawida Jarki też pewnie można by „obskoczyć” tezą o kiepskiej defensywie innego ligowego nowicjusza - z Sosnowca. Ale dwudziestoletni napastnik bramki zdobywał i w konfrontacjach z innymi ligowcami. Nieprzypadkowo przewodzi też klasyfikacji ligowych snajperów. - Trochę jestem zaskoczony tymi jego „fajerwerkami”. Podczas konsultacji poprzedzających wyjazd na finały MŚ do Kanady był daleki od formy - tak Michał Globisz, który trzy miesiące temu poprowadził biało-czerwonych w czempionacie dwudziestolatków, tłumaczy dziś absencję zabrzanina na tym turnieju.

... bo słabo wypadł
- Byliśmy trochę zawiedzeni brakiem powołania dla Dawida - przyznaje Janusz Kowalski, trener Gwarka Zabrze, w którym przez cztery lata Jarka strzelał mnóstwo bramek w rozgrywkach juniorskich. - To taki samorodny talent snajperski. On się z tym „czuciem” strzeleckim po prostu urodził. Jak niewielu przed nim... Jarka - co przyznaje Michał Globisz - w czerwcu po prostu przegrał rywalizację o miejsce w drużynie. Z Dawidem Janczykiem, który w Kanadzie wypromował się znakomicie. Po mistrzostwach „poszedł” przecież za 4 mln dolarów do CSKA Moskwa. - Wypadł na tyle słabo podczas turnieju w Jordanii, który był selekcją kadrowiczów, że ustąpił pola nie tylko Janczykowi, ale i Patrykowi Małeckiemu. A że - zgodnie z przyjętą taktyką - byliśmy przygotowani do gry tylko jednym napastnikiem, którego mieli wspierać boczni, ofensywni pomocnicy, dla Jarki po prostu zabrakło miejsca - dodaje selekcjoner kadry U-20.

„Podciąganie” lewej
- Wiem, że Dawid mocno to przeżył - wzdycha Janusz Kowalski. Czy równie mocno, jak niedawne powołanie do „dorosłej” kadry Tomasza Zahorskiego zamiast niego - tego nie wiemy. Sam snajper nie daje po sobie poznać rozczarowania. Mówi, że nominacja do „młodzieżówki” to też zaszczyt. - Może rzeczywiście dobrze, by się najpierw wykazał w tej drużynie? - zastanawia się opiekun Gwarka. - Przyznać przecież trzeba, że - niezależnie od instynktu strzeleckiego - Dawid ma jeszcze trochę zaległości technicznych. Owszem, przez cztery lata gry w Gwarku „podciągnął” na przykład grę lewą nogą, ale... wciąż jeszcze ma trochę do zrobienia. Inna rzecz, że od napastnika, któremu piłka spada „na nos”, wymagać trzeba raczej strzelania goli, niż „czarowania techniką” - przytomnie zauważa Kowalski.
Trudno więc w tym momencie Jarkę porównywać z innym ekspiłkarzem Gwarka, o którym głośno było w ostatnim czasie, czyli z Łukaszem Piszczkiem. - Ten ostatni w zasadzie był piłkarzem kompletnym. Dlatego - mimo jego kłopotów w Herthcie - jestem przekonany, że zdąży jeszcze zrobić wielką karierę - mówi Janusz Kowalski.

Milion razy cztery
- Dawid w tej chwili nie jest na sprzedaż! - ucina wszelkie spekulacje na temat ewentualnego zagranicznego wyjazdu zawodnika prezes Górnika, Ryszard Szuster. Dopowiada, że znana mu już jest oferta jednego z klubów Bundesligi, który chciałby zaprosić do siebie Jarkę na trening. - To się jednak w tej chwili nie mieści w strategii rozwoju klubu na najbliższy czas - dodaje przypominając, że piłkarz ma ważny kontrakt przy Roosevelta do 2010. - Dementuję też informację (takową podano w magazynie Orange Ekstraklasy w TVN - dop. red.) o klauzuli odstępnego w wysokości 250 tys. euro - zaznacza sternik Górnika. - Dawid chciał zapisać wysokość „odstępnego” w umowie, ale ostatecznie zapis ten w dokumentach się nie znalazł. I dobrze; bo dlaczego dziś mielibyśmy sprzedawać piłkarza np. za milion, skoro za chwilę może być wart trzy-cztery razy więcej? - pyta retorycznie Ryszard Szuster. Unika przy tym spekulacji na temat rzeczywistej wartości gracza na rynku. - Na pewno jest więcej wart z każdym meczem. Na razie jednak niech się skupi na grze - zaznacza z mocą. Obiecuje jednocześnie, że w czasie przerwy zimowej być może negocjować będzie ze swym snajperem nowe warunki płacowe. - Oczywiście jeśli utrzyma swą dyspozycję strzelecką... - wzdycha z nadzieją.

Kolega równie skuteczny
- Tego akurat jestem pewien! - mówi Janusz Kowalski. - Dawid ma to "coś". Potrafił w Gwarku zdobyć 20 bramek w... ciągu jednej rundy! - przypomina osiągnięcie zawodnika z jesieni 2005. Nic dziwnego, że szybko wylądował w greckiej Larissie. - W dwóch testowanych sparingach strzelał po dwa gole. Puściliśmy go, bo uznaliśmy, że powinien się sprawdzić w innym towarzystwie - dodaje trener Gwarka. W Grecji jednak na młodego chłopaka rodem ze Świerklańca nie postawiono. Grał tam tylko w rezerwach. - Strzelił w nich 12 gole i... wrócił do Zabrza - opowiada Kowalski. Szefowie klubu sami zaproponowali go Górnikowi. - U nas by się już nie rozwinął, grając z juniorami - tłumaczą. Dostali za Jarkę... 40 tys. zł. - Dziś ktoś mógłby powiedzieć, że mało. Ale nam chodziło nie tylko o gotówkę, ale i rozwój gracza - dodaje Janusz Kowalski. O takowy w Gwarku dbano: zawodnik skończył szkołę średnią, zdał maturę. - Do dziś czasem wpada do technikum, by porozmawiać z nauczycielami i trenerami - podkreśla. - Ma twardy charakter. Niepowodzenie go nie załamuje, ale - z drugiej strony - nie grozi mu i "sodówka".
Teraz w Gwarku czekają na eksplozję talentu partnera Jarka z juniorskiego ataku. - Marcin Sobczak to zawodnik innego typu, silniejszy fizycznie. Ale też skuteczny. W Lechu, gdzie spędził ostatni rok się nie przebił. Ściągnęliśmy go z powrotem, żeby u nas się odbudował. Może być za chwilę równie bramkostrzelny - zapewnia Janusz Kowalski.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online