Forum
 

Wieczorek: Trzy pozycje wymagają wzmocnienia

Ryszard Wieczorek (fot. Dziennik Zachodni)Nowy trener Górnika, Ryszard Wieczorek po sobotnim sparingu rozdał sporo autografów. I nie krył umiarkowanego optymizmu z tego co dzieje się w klubie i drużynie. 

Ta otoczka pana zaskoczyła?

Ryszard Wieczorek: - Wszyscy spodziewaliśmy się, że zainteresowanie Górnikiem wzrośnie. Dzieje się przecież wokół klubu wiele ciekawych i pozytywnych rzeczy. Wiedziałem, że przyjdzie sporo ludzi, ale takie zainteresowanie bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło. To zobowiązuje, bo w krótkim czasie trzeba wykonać kawał ciężkiej pracy i zacząć sezon zespołem naprawdę dobrze przygotowanym. Przecież pierwsze dwa mecze w Zabrzu to najbardziej prestiżowe dla Górnika spotkania w lidze. Z Legią, a potem z Ruchem. Będzie komplet widzów, myślę, że zabraknie na te mecze biletów. Wiemy, jakie czeka nas ciśnienie.

Po przyjeździe Hajty i Marciniaka odetchnął pan z ulgą?

- Przede wszystkim po przyjeździe Tomka Hajty. Każdy zespół potrzebuje takiego zawodnika, zależało nam, by Tomek do nas dołączył. W piątek, a właściwie dziś stało się to faktem. Marciniak? Skoro zrodziła się taka okazja, by ten bardzo zdolny obrońca też do nas trafił, to skrzętnie z niej skorzystaliśmy. Miał dobrą rundę, wiele się przy Hajcie nauczył i jeszcze nauczy. Budujemy zespół nie na pół roku, czy jeden sezon. Powstaje Górnik z myślą o odgrywaniu wiodącej roli w lidze przez wiele lat. Dlatego potrzebny jest taki gracz jak Hajto i taki jak Marciniak.

Taki sparing jak z Karviną sporo daje?

- Bardzo dużo, choć wiem jaki jest etap przygotowań. Jedni piłkarze wyszli na mecz niemal z autobusu, inni mieli w piątek dwa mocne treningi. Widać, że brakuje zrozumienia, skoro często widzieli się na boisku po raz pierwszy. Brakuje też szybkości, gramy jeszcze za wolno, popełniamy sporo błędów, ale jestem optymistą. Ta grupa ludzi chce pracować, przystała na nasze warunki. Dziś – biorąc pod uwagę termin meczu – plusów było więcej niż minusów.

Wspomniał pan o tych, którzy na warunki Górnika nie przystali.

- Seweryn, Andraszak... To indywidualna sprawa każdego piłkarza. Odeszli, życzę im powodzenia. Liczą się dla mnie jednak ci, którzy wyzwanie podjęli, jak choćby Piotr Gierczak. Dziś zagrał bardzo dobry mecz.

Co pan wie o tej drużynie?

- Z każdym dniem coraz więcej. Bardzo ważne były badania, które przeprowadziliśmy w ostatnich dniach. Mam wyniki każdego zawodnika, a to ułatwia pracę.

Co te badania mówią?

- Powiem dyplomatycznie, że w swojej pracy trenerskiej byłem przyzwyczajony do lepszych wyników. Piłkarze dostawali do domów rozpiskę, wiedzieli co mają robić i to robili. Niektórzy wyniki mają po prostu słabe i o tym wiedzą. Inni dobre, niektórzy bardzo dobre. Jak choćby Malinowski. Nie chcę go na początku przesadnie chwalić i zagłaskać, ale pokazał, że ma potencjał. Szybkość, wytrzymałość... Na grę prostopadłą piłką jest graczem wymarzonym.

Grał pan dziś systemem 4-4-2. Tak będzie także w sezonie?

- Tak, tutaj będziemy konsekwentni. Nie wiem jeszcze kto tę dwójkę będzie tworzył, ale pole manewru jest. Mamy zawodników wszechstronnych, takich zresztą szukaliśmy. W tej grupie ludzi jest pole manewru.

Kogo jeszcze pan szuka?

- Trzy pozycje wymagają jeszcze wzmocnienia. To bramka, prawa obrona i prawa pomoc. Choć na tej ostatniej może grać i Malinowski i Kiżys, co pokazał dziś ze świetnym skutkiem. Szczególnie, kiedy dojedzie do nas Jurek Brzęczek. Mam nadzieję, że tak się stanie.

To pan zrezygnował z Argentyńczyków?

- Długo rozmawialiśmy na ten temat. To była trudna decyzja. Miałem kasetę z ich grą i wypadli na niej naprawdę dobrze. Gdyby tak grali, byliby dla Górnika wzmocnieniem. To jednak ryzyko podpisywać kontrakty i płacić spore pieniądze bez zobaczenia zawodnika w akcji choćby przez chwilę. W końcu ja się pod tym wszystkim podpisuję. Dlatego nie podjęliśmy ryzyka.

Ponoć spore nakłady poszły na poprawę bazy medycznej?

- Tak i Górnik może się tym tylko chwalić. Jeżeli się chce robić zawodową i dobrą piłkę, to trzeba zainwestować w taki sprzęt. To się zwraca. Tutaj sport-testerów nie widziano od dawna, a lista zakupów jest o wiele dłuższa. Do sztabu kadry dołączył Włodzimierz Duś, nasz masażysta i fizykoterapeuta. Pracuje on także z kadrą Leo Beenhakkera, ma ogromne doświadczenie i wiedzę. Kiedy się chce piłkarzy w kilka dni odbudować do wielkiego wysiłku, trzeba korzystać z medycyny. Innej możliwości dziś nie ma.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online