Forum
 

Górnik Zabrze z polisą na życie

Niedawno ogłoszono, że współwłaścicielem Górnika Zabrze, najbardziej utytułowanego polskiego klubu, zostanie ubezpieczeniowy gigant z Niemiec - Allianz. Na razie cele nie są wygórowane, mistrzostwo kraju obiecano dopiero w sezonie 2011/2012 - pisze "Rzeczpospolita". 

Kibice Górnika zacierają ręce, bo tak potężna prywatna firma nie stoi za żadnym klubem w Polsce. To, że Allianz zostanie współwłaścicielem, a nie tylko sponsorem, jest wartością samą w sobie - sprzedać zawsze jest trudniej, niż wycofać się z umowy marketingowej.

Dopinanie wszystkiego na ostatni guzik jeszcze trwa, kurtyna ma pójść w górę 10 lipca, na uroczystej konferencji prasowej. Allianz zostanie większościowym udziałowcem klubu poprzez podniesienie kapitału zakładowego, miasto Zabrze zachowa posiadane akcje (ma je Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji). W radzie nadzorczej przewaga będzie po stronie Allianza, jego przedstawiciele będą mogli uchwalić, co zechcą.

Oddam klub w dobre ręce

W Zabrzu mówi się, że sukcesu by nie było, gdyby nie poseł Prawa i Sprawiedliwości Jędrzej Jędrych, który ma dobre kontakty z wysoko postawionymi ludźmi w niemieckim koncernie. Pomysł narodził się w październiku ubiegłego roku, poważne rozmowy zaczęły się wczesną wiosną.

Do koncepcji zapaliła się prezydent Zabrza Małgorzata Mańka-Szulik. Bardzo zależało jej na oddaniu klubu w dobre ręce. - Każde kolejne spotkanie między władzami miasta, kierownictwem Górnika i polskimi szefami Allianza było bardziej konkretne. Przeprowadzono audyt, bo Allianz nie chciał kupować kota w worku. Gdy w meczu z Wisłą Płock Górnik zapewnił sobie utrzymanie w ekstraklasie, mogliśmy poinformować, że podpisy na umowie zostaną złożone niebawem - mówi prezes klubu Ryszard Szuster.

Za dwa lata na prostej

Do tej pory Górnik żył ze środków przekazywanych od sponsora ligi - firmy Orange oraz z pieniędzy otrzymywanych od stacji telewizyjnej Canal+, która transmituje pierwszoligowe mecze. Dziury w kasie łatane były dzięki wpływom z biletów oraz transferów. W nadchodzącym sezonie budżet będzie ponad dwa razy większy, nieoficjalnie mówi się o 12 milionach złotych. Nie jest to wielka suma, ale że grają nie tylko pieniądze, pokazał w tym sezonie GKS Bełchatów. Ostateczna wysokość budżetu zależeć będzie od zdolności negocjacyjnych dyrektora ds. marketingu Krzysztofa Maja. Jego telefon dzwoni co chwila. - Zainteresowanie wykazują poważne firmy, chętnych do ogrzania się w świetle Allianzanie brakuje - cieszy się Maj.

Część środków pójdzie na spłacenie zaległości - klub ma około pięciu milionów złotych długu. - Najgorsze już minęło, nie ma groźby upadłości. Myślę, że najpóźniej za dwa lata spółka zacznie na siebie zarabiać - mówi Szuster.

Odnowiony ma zostać stadion Górnika. Miasta nie stać na jego budowę, prawdopodobnie jako aport wniesie do spółki grunt, a inwestycją zajmie się prywatna firma. Wiele wskazuje na to, że będzie to Allianz, który ma już podobne doświadczenia - współfinansował budowę obiektu Bayernu Monachium. Oczywiście stadion Górnika będzie przykrojony do zabrzańskiej skali, ma mieć 30 tys. miejsc. Prace mogą ruszyć już jesienią tego roku - mówi Szuster.

Koźmiński trzaska drzwiami

Pomoc dla Górnika nadeszła w ostatniej chwili, od kilkunastu lat klub toczył się po równi pochyłej. Walka o utrzymanie w ekstraklasie stała się smutną normą. Wygrane batalie nie oznaczały końca zmartwień, bo kolejne podmioty udzielające licencji na grę w pierwszej lidze miały do zabrzańskiego klubu litanię zastrzeżeń.

Śmiech z Japończyka

Skoro lepiej być nie mogło, przynajmniej było weselej. Na linii Zabrze - Szczecin trwała rywalizacja o to, w którym klubie wystąpi bardziej przypadkowy obcokrajowiec. Punkt kulminacyjny tego festiwalu nastąpił, gdy w zabrzańskiej drużynie zadebiutował pierwszy w polskiej lidze Japończyk - Kimitoshi Nogawa. Zagrał trzy mecze, dziś na wspomnienie o nim kibice Górnika wybuchają śmiechem.

Japończyka ściągnął do Górnika Marek Koźmiński, który w maju 2003 roku podjął się próby ratowania klubu. Popadł jednak w konflikt z ówczesnymi władzami miasta, które mimo obietnic skąpiły grosza dla Górnika i oskarżały byłego obrońcę reprezentacji Polski, że w nieprawidłowy sposób przejął akcje. Po kolejnej kłótni z prezydentem Jerzym Gołubowiczem Koźmiński odszedł. Zostały po nim wyremontowane szatnie i poczucie, że szansa na lepszą przyszłość znów została zmarnowana.

Potem miasto kilka razy bezskutecznie próbowało pozbyć się akcji klubu. Co jakiś czas ogłaszano, że w Górniku pojawi się inwestor z prawdziwego zdarzenia, ale żadnych negocjacji nie udało się doprowadzić do końca. Na domiarzłego piłkarze luźno traktowali swoje obowiązki. Kibice przychodzili na mecze głównie po to, by wyrazić sprzeciw wobec tego, co dzieje się w klubie. Transparent: "Górnik to historia, którą wy hańbicie. Dla was to tylko praca, dla nas całe życie" kibice najpierw wieszali na ogrodzeniu. W chwilach próby jednak nie zawiedli - na meczu z Wisłą Płock, który decydował o utrzymaniu w ekstraklasie, było 15 tysięcy ludzi. Teraz, gdy przyszłość jest różowa, wszystkie żale zapewne pójdą w niepamięć.

Pieniądze na boisku

O tym, że w Górniku nastała normalność, świadczy m.in. sposób formułowania kontraktów z piłkarzami. - Dwie trzecie pieniędzy będzie leżeć na boisku. Połowę z tego dostaną ci, którzy zmieszczą się do kadry meczowej. Pozostała część zostanie wypłacona na zakończenie sezonu, pod warunkiem satysfakcjonującego wyniku sportowego - mówi Szuster. Nie wszystkim takie reguły były w smak, łatwiejszy chleb w drugiej lidze wybrali już Damian Seweryn i Rafał Andraszak. Kilku innych ciągle się waha.

Spektakularnych transferów nie będzie, choć są zakusy na zawodników Wisły Kraków - Mauro Cantoro i Konrada Gołosia oraz na Mariusza Magierę, który miniony sezon spędził w ŁKS. Do gry w Zabrzu udało się już przekonać m.in. Tomasza Zahorskiego. - To nie koniec wzmocnień, bo z obecnym składem ciężko będzie zrealizować cel minimum, czyli ósme miejsce - mówi nowy trener Górnika Ryszard Wieczorek. Na razie podpisał umowę na rok, z opcją przedłużenia na kolejne dwa sezony, pod warunkiem że obie strony będą zadowolone ze współpracy.

Cztery koguty

Po meczach rozgrywanych na stadionie przy ulicy Roosevelta najlepszy piłkarz Górnika otrzymuje koguta. Mistrzem ceremonii jest pan Staszek Sętkowski, który kiedyś trenował w klubie lekkoatletykę, a od dwudziestu lat pracuje tu społecznie. W tym sezonie wręczył tylko cztery koguty, ale ma nadzieję, że już niedługo jego zapasy drobiu się skończą.

źródło: Rzeczpospolita



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online