Forum
 

Wokół szarańczy

Górnik wiosną strzelił w lidze cztery bramki. Wszystkie po stałych fragmentach gry, żadnej z akcji. Był jeszcze piąty gol, którego arbiter nie uznał. Marek Motyka przekonuje, że gole zdobywane po rzutach wolnych i rożnych zawsze sprawiają trenerom szczególną radość. – Który największą? Ten nieuznany... – twierdzi szkoleniowiec Górnika. 
W meczu z warszawską Legią Górnik zastosował słynną już w polskiej lidze „szarańczę”. Przy rzucie rożnym piłkarze stoją zgrupowani w jednym miejscu, by w chwili dośrodkowania rozbiec się w polu karnym. Każdy wie gdzie ma biec i co robić – tłumaczy Motyka, który „szarańczę” wypatrzył w jednym z meczów ligi hiszpańskiej. Było to kilka lat temu. Potem stosował ją w Szczakowiance, Polonii Warszawa, w końcu w Górniku Zabrze. – Wiedziałem, że kiedyś padnie z tego gol. I padł. Szkoda, że sędzia popełnił akurat wtedy błąd i bramki nie uznał... – Łukasz Bartosik, arbiter meczu Górnika z Legią dopatrzył się faulu Błażeja Radlera w polu karnym. Niesłusznie. Po przerwie zabrzanie wykonywali jednak rzut wolny i po nim strzelili gola na wagę trzech punktów. – Nie było w tej sytuacji żadnego przypadku. Wiedziałem jak zagra Jacek Paszulewicz – zdradza Rafał Andraszak, strzelec bramki na wagę trzech punktów w meczu z mistrzem Polski.
- Stałe fragmenty gry to zawsze był mój „konik”. I mam ogromną satysfakcję, że są tego efekty. Przy tak wysokich piłkarzy jakich dziś ma Górnik, grzechem byłoby nie wykorzystanie tego potencjału. Bednarz, Radler, Moskal, Paszulewicz... A to jeszcze nie wszyscy. W polu karnym przeciwnika z taką grupą można zrobić niemal wszystko. Tylko trzeba mieć na to pomysł – przekonuje Motyka.
Marek Kostrzewa, drugi trener Górnika także jest przekonany, że tymi elementami można w polskiej lidze zdziałać bardzo dużo. – Poziom jest wyrównany. Skoro nie mamy takiego Garguły czy Iwańskiego, którzy samo potrafią wygrywać mecze, to potrzebny jest sposób. Lekcja idzie z góry. Jak Grecja zdobyła mistrzostwo Europy? Pomysłem, rzutami rożnymi i wykorzystaniem wysokich zawodników. W meczu z Legią udało się to, czego wymagamy od zawodników. Na „zero” z tyłu, dyscyplina taktyczna i wykorzystanie tego, co najlepiej potrafimy.
Pewnie dlatego, najlepsi dziś strzelcy Górnika to dwaj piłkarze defensywni. O ile jeszcze Arrur Prokop gra na środku obrony, lub w drugiej linii, to już Błażej Radler pojawia się tylko na pozycji prawego obrońcy. Łącznie strzelili dziewięć goli! Gdyby nie wpadka sędziego Bartosika, mielimy ich dokładnie po pięć. Prokop to rzuty karne i rzuty wolne. Tylko jednego gola – z Cracovią – strzelił z akcji. Zresztą była to jedna z ładniejszych bramek całej, jesiennej rundy ligi. Radler trafia do siatki głową. W ten sposób zdobył wszystkie cztery gole, zawsze po rzutach rożnych i wolnych.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online