Forum
 

Grzechy główne sędziego Bartosika

Łukasz Bartosik (fot. legialive.pl)Nikt nie ma wątpliwości, że najsłabszym aktorem sobotniego spektaklu w Zabrzu, gdzie walczyły ze sobą jedenastki Górnika i Legii Warszawa, był sędzia Łukasz Bartosik. Lista grzechów (w tym kilka głównych) 36-letniego arbitra jest długa, co bezlitośnie obnażyły kamery telewizyjne, potwierdzając tym samym odczucia bezpośrednich obserwatorów spotkania. 
- Jeszcze nie zapoznałem się z raportem obserwatora Zbigniewa Przesmyckiego, lecz skróty telewizyjne przekonały mnie, że Łukasz Bartosik w Zabrzu sędziował słabo - powiedział przewodniczący Wydziału Sędziowskiego PZPN, Sławomir Stempniewski. - Jeżeli sędzia jest niesłusznie atakowany przez dziennikarzy, wówczas zawsze staję w jego obronie. Jeżeli natomiast popełnia rażące błędy, to nie będę chował głowy w piasek, lecz zamierzam walić jak w bęben. Tak, by sprawiedliwości stało się zadość.
Na jakie pomyłki zwróciłem przede wszystkim uwagę? Bramka dla Górnika, anulowana przez arbitra, została zdobyta prawidłowo. Ale to nieprawda, że sędzia najpierw pokazał na środek boiska, a dopiero potem odgwizdał faul. Popełnił błąd techniczny, bo powinien był dobiec do miejsca przewinienia i dopiero potem pokazać, komu należy się piłka. Na pewno wobec sędziego Bartosika wyciągnę w tym tygodniu konsekwencje. Albo odeślę go na przymusowy odpoczynek, albo dam mu w najbliższy weekend mecz sprawdzający.
Obserwator meczu Górnik - Legia Zbigniew Przesmycki nie ukrywał swoich spostrzeżeń za parawanem. - Dokładnej noty nie podam, ale wystawiłem mu niską ocenę - powiedział. - Wytknąłem mu szereg błędów warsztatowych, a moje uwagi - co pocieszające - przyjął z pokorą. To dobrze, że reaguje na konstruktywną krytykę, bo do tej pory jego kariera sędziowska była usłana różami. Dużo potknięć miał również pierwszy asystent, który miast pomagać głównemu, wyczekiwał na jego reakcje. Nie brał odpowiedzialności na siebie, chociaż często był bliżej akcji.
Przy anulowanym golu dla Górnika Łukasz Bartosik tłumaczył się sensownie, twierdząc, że piłkarz gospodarzy najpierw „ustawił sobie” zawodnika Legii, lekko go popychając i uniemożliwiając skok do górnej piłki. Potwierdzam, że był kontakt pomiędzy bramkarzem Górnika, a Piotrem Włodarczykiem, lecz sytuacja nie kwalifikowała się do podyktowania rzutu karnego, lecz do pokazania napastnikowi Legii żółtej kartki za próbę wymuszenia „jedenastki”.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online