Niech grają na halę! - rozmowa z Władysławem Łachem

Górnik Łęczna od wielu lat dobijał się do ekstraklasy. Wreszcie udało się w tym roku, ale bardzo bliski awansu był już rok wcześniej, za kadencji trenera Władysława Łacha, który obecnie jest doradcą Marka Koźmińskiego w Zabrzu. W sobotę byłego szkoleniowca łęcznian nie mogło zabraknąć na trybunach stadionu beniaminka. - Przed meczem typowałem remis i niewiele brakowało a trafiłbym - stwierdził. - Zabrzanie zagrali dobrze taktycznie. Nie ukrywam, że mieli przy tym trochę szczęścia. Postacią numer jeden w zespole był oczywiście bramkarz Piotr Lech. Sądziłem, że po okresie gry na pełnych obrotach gospodarzom zabraknie zdrowia w końcówce, a jednak w drugiej połowie mieli zdecydowaną przewagę. Wcześniej widziałem Górnika w Krakowie. Tam zagrali słabiutko, a dziś naprawdę bardzo dobrze.

A jaki był pański udział w wygranej gości?

- Parę uwag trenerowi Fornalikowi przekazałem. Generalnie jednak zajmuje się w klubie wyszukiwaniem zdolnej młodzieży. Penetruje środowisko trzecioligowej grupy czwartej.

A także lubelskie...

- Na razie nie wpadł mi jeszcze w oko żaden zawodnik z tego rejonu.

Jak się panu podoba ekstraklasa w Łęcznej?

- Mnie nie było dane cieszyć się z awansu, ale chwała moim następcom, że doprowadzili zespół do pierwszej ligi. Występuje tu nadal kilku zawodników, których miałem okazje prowadzić. Oczywiście na czele z Pawłem Bugałą. On jest niekwestionowaną gwiazdą tego zespołu. Gospodarze dziś przegrali, ale mieli naprawdę wspaniałą rundę.

Kto będzie wyżej na koniec sezonu?

- Wprawdzie pracuje dla Zabrza, ale myślę, że jednak Łęczna .

Jest pan dzisiaj rozchwytywany...

- Trochę mojego zawodowego życia tu zostało i nadal kibicuje Górnikowi. Mam nadzieje że miejscowi mnie wypuszczą. Jutro musze jechać na kolejną obserwacje ... (śmiech)

Przed rozpoczęciem meczu podszedł pan do zabrzańskiej ławki. Co pan miał ważnego do przekazania?

- Powiedziałem, że jak wygramy losowanie to, tak należy wybrać stronę boiska, aby w drugiej połowie gospodarze atakowali na bramkę od strony hali. Pamiętam bowiem okresu swojej pracy w Łęcznej, że jak atakowaliśmy na bramkę od strony szosy to zawsze wygrywaliśmy. Kiedy więc Kaziu Moskal wygrał losowanie i wybrał właściwą stronę, to już siedziałem spokojnie.

źródło: Tempo
nadesłał: slide



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online