Forum
 

Postolski: Twardo stąpałem po ziemi

Eugeniusz Postolski (fot. Przegląd Sportowy)Rozmowa z Eugeniuszem Postolskim, byłym prezesem Górnika Zabrze
» Prezydent Zabrza, Małgorzata Mańka-Szulik zarzuciła panu, że wyczerpał możliwości w prowadzeniu Górnika. Zgadza się pan z tym?
Eugeniusz Postolski: - W jakiejś części tak. Nie zostało do końca doprowadzone spotkanie z 22 grudnia ubiegłego roku pani prezydent z inwestorem Sylwestrem Cackiem. W rozmowach prowadzonych od sierpnia deklarował, że chce włożyć sporo własnych pieniędzy w klub. Zadeklarował również pokrycie wszystkich zobowiązań ciążących na Górniku. Nie wiem, dlaczego nagle się wycofał. W e-mailu do mnie nie podał przyczyny. Nie wyklucza on jednak ponownego zainteresowania się Górnikiem. Te informację przekazałem pan prezydent. Równolegle prowadziłem rozmowy z właścicielami firm przetwórczej Bakoma, która z powodzeniem sponsorowała Widzew Łódź, kiedy zespół ten występował w Lidze Mistrzów. Ten kontakt udało mi się nawiązać dzięki byłemu premierowi, Włodzimierzowi Pawlakowi, w grudniu ubiegłego roku. Niedawno byłem w Warszawie, gdzie spotkałem się z właścicielem Bakomy, która cały czas jest zainteresowana sponsorowaniem Górnika. Ponieważ złożyłem rezygnację, temat jest na razie w zawieszeniu.

» Czuje pan żal, że musiał odejść z Górnika?
- Nie mam do nikogo pretensji. Przyjmując jakieś stanowisko, zawsze trzeba będzie je opuścić. W ciągu siedmiu miesięcy mojej prezesury coś się udało załatwić. Płaciliśmy zawodnikom i pracownikom klubu pensje z dokładnością do pół sekundy, mimo że kiedy przyszliśmy były pustki w kasie i trzeba było spłacać wcześniej zaciągnięte pożyczki. Wiosną ubiegłego roku nie było praktycznie drużyny. Zawodnikom kończyły się kontrakty. Trenerowi Motyce udało się skompletować zespół, który przy skromnym budżecie zajął dwunaste miejsce.

» Zarzucono panu, że został prezesem Górnika, aby stworzyć sobie trampolinę do skoku na fotel prezydenta Zabrza?
- Nim przyszedłem do Górnika, znajomi namawiali mnie, abym ubiegał się o prezydenturę. Zdecydowani za późno zacząłem kampanię. Absolutnie nie cierpiały na tym sprawy klubowe. Wszelkie spotkania organizowałem po pracy. Jeździłem na wszystkie mecze. Niczego w klubie nie zaniedbałem.

» Co było powodem konfliktu z trenerem Markiem Motyką?
- Nie jestem człowiekiem konfliktowym. Zawsze staram się każdego wysłuchiwać i jeżeli ma rację, to ją uznaję. W kontrakcie kadra trenerska miała jednoznaczny zapis, że jeżeli zajmie jedenaste miejsce (było 12) to dalej będzie on obowiązywać. Miałem uwagi, o których mówiłem mu w cztery oczy. Moim zdaniem, trener w wypowiedziach publicznych powinien wykazywać powściągliwość i trochę pokory. Parę jego wystąpień było drażniących, jak choćby w Kielcach przed meczem z Koroną, kiedy mówił w telewizji, że Prokop ma złamane śródstopie. Wystarczy zerknąć do protokołu i zobaczyć, ile grał wtedy Prokop, który został brutalnie sfaulowany i zniesiony z boiska. Po meczu można powiedzieć, że zawodnik grał z kontuzją, ale nigdy przed. Mówił, że koncentrowałem się na wyborach, a nie na pracy w klubie. Chciałbym zadać temu kłam. Nie brakowało mu u nas ptasiego mleka. Nie wiem, czy pan Motyka zapomniał, jakie warunki miał w Polonii Warszawa i kiedy dostawał wypłaty?

» Sporym zaskoczeniem było przejście do Górnika trenera Zdzisława Podedwornego.
- Chcieliśmy zaangażować młodszego trenera, związanego ze Śląskiem. Spotkaliśmy się z Januszem Kowalskim, prowadzącym Gwarka Zabrze. Proponowaliśmy mu, aby został pierwszym trenerem i dobrał sobie współpracowników, albo jako drugi szkoleniowiec przyglądał się na wiosnę drużynie. Nie zgodził się ani na jedno, ani na drugie. Rozmawialiśmy też z Edwardem Lorensem na AWF w Katowicach, ale bardziej interesował go funkcja dyrektora sportowego lub koordynatora. O trenerze Podedworym rozmawiałem z Władysławem Żmudą. On nam go polecił. Z Podedwornym spotkaliśmy się w Ustroniu. Powiedział, że podejmie się prowadzić drużynę do końca czerwca 2007 roku z możliwością przedłużenia kontraktu. Ma znacznie mniejsze uposażenie niż poprzednik.

» Nie było zgrzytu na linii prezes - pracownicy klubu?
- Po przyjściu do Górnika przedstawiłem swoje warunki i wymagałem ich realizacji. Stworzyłem porządny schemat organizacyjny. Każdy otrzymał zakres obowiązków. Może nie wszystkim to pasowało, ale mając na uwadze swoje poprzednie doświadczenia na kierowniczych stanowiskach, zawsze byłem zwolennikiem porządku. Nie składałem pochopnych deklaracji. Nie bujałem się w chmurach. Twardo stąpałem po ziemi. Życzę Górnikowi wszystkiego najlepszego.

źródło: Dziennik Zachodni



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online