Forum
 

Udany rok Mateusza Sławika, bramkarza Górnika

Mateusz Sławik (fot. Hania)Kończący się rok znacząco zapisze się w sportowej biografii 26-letniego bramkarza Górnika Zabrze, Mateusza Sławika. W wielu meczach był najlepszym zawodnikiem drużyny czternastokrotnego mistrza Polski. Znalazło to potwierdzenie w rankingu byłego trenera tego zespołu Marka Motyki, który uznał go za piłkarza roku 2006 w Górniku. 

- To bardzo miłe i cieszę się z tego powodu. Chciałbym jednak zwrócić uwagę, że piłka nożna jest grą zespołową i na takie wyróżnienie zasłużyli wszyscy z drużyny. Bez kolegów na boisku bym nie istniał. Oni bez bramkarza też mieliby kłopot. Myślę, że jest to nasze wspólne wyróżnienie - komentuje Sławik.

Jest skromny, a przy tym bardzo krytyczny wobec siebie. Kiedy powiedzieliśmy mu, że dołączył do grona słynnych bramkarzy Górnika, jak choćby Hubert Kostka, czy Jan Gomola nie ukrywał zmieszania.

- Na razie to jestem szczęśliwy, że mogę grać w pierwszej lidze w Górniku Zabrze. Jest mi bardzo daleko do osiągnięć, tytułów i klasy tych wspaniałych bramkarzy. Wierzę jednak, że jeszcze wszystko przede mną. Ciężkiej pracy się nie boję, ale zdaję sobie sprawę, że bardzo trudno będzie nawiązać do ich sukcesów - mówi Sławik.

Zawsze z dumą podkreśla, że jest wychowankiem GKS-u Katowice.

- Mając dziewięć, może dziesięć lat grałem w drużynie trampkarzy Katowic. Na jednym z meczów była moja babcia. Podeszła do linii boiska i krzyknęła do mnie, żebym bronił, jak Hubert Kostka. Spytałem się potem babci, kto to jest Hubert Kostka, bo wtedy go nie znałem. Opowiedziała mi o nim i o Górniku Zabrze. To bardzo utkwiło mi w pamięci i sercu. Jestem szczęśliwy, że piłkarsko mogłem się rozwijać na Śląsku. Pamiętam o tym, że w GKS-sie trener Furtok dał mi szansę. Gdyby tak nie było, dzisiaj nie byłbym w Górniku. Cieszę się z tego, że do tej pory miałem okazję grać w dwóch bardzo dobrych śląskich klubach, które złotymi zgłoskami zapisały się w historii polskiej piłki nożnej - zapewnia Sławik.

Rodzice Mateusza Krystyna Wiśniewska-Sławik i Wiesław Sławik są aktorami w Teatrze Śląskim im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach. Zapytaliśmy, jak to się stało, że on nie poszedł ich śladami i zamiast w teatrze wylądował na boisku między słupkami?

- Od małego byłem bardzo ruchliwym i rozbrykanym dzieckiem. Moi rodzice zawsze dbali o to, żebyśmy razem z bratem Michałem robili to sprawia nam największą przyjemność. Od dzieciństwa moją wielką pasją była piłka nożna, do której bardzo mnie ciągnęło. Jednak wielką przyjemnością było też oglądanie występów rodziców podczas spektakli czy na próbach. Mama i tato, jak tylko im czas pozwala, bywają na moich meczach i gorąco mi kibicują. Jeżeli nie mogą być na stadionie, to wtedy w garderobie w teatrze słuchają relacji radiowych z meczów - twierdzi Mateusz.

Rodzice chodzą na jego mecze. On zaś z żoną chętnie bywa w teatrze. - Lubię oglądać zarówno sztuki współczesne, jak i klasyczne. W zależności od nastroju, czasami wybieramy sobie komedię, innym razem tragedię - przekonuje Sławik.

Trener Władysław Żmuda, który od wielu lat jest wykładowcą w Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach, w samych superlatywach wyraża się o studencie Mateuszu Sławiku.

- Trener Żmuda jest wspaniałym wykładowcą. Miałem z nim zajęcia, kiedy robiłem uprawnienia trenera drugiej klasy. Wiele ciekawego się od niego dowiedziałem. Szczerze mówiąc, to ja już studia skończyłem. Pozdawałem wszystkie egzaminy. W zasadzie brakuje mi tylko postawienia kropki nad "i", czyli napisania pracy magisterskiej. Ciągle jednak brakuje mi czasu i to odkładam. Jednym z jej tematów jest wydolność tlenowa i beztlenowa. Zajmuję się także urazowością w piłce nożnej i sposobami leczenia urazów - mówi Mateusz.

Ma w swojej sportowej biografii także grę w reprezentacji Polski juniorów. Występował w narodowej drużynie pod wodzą trenera Jana Pieszki na mistrzostwach Europy do lat siedemnastu w Niemczech. Polacy grali tam między innymi z Hiszpanią, w której drużynie bronił obecny bramkarz Realu Madryt, Iker Casillas. Marzy o grze w pierwszej reprezentacji Polski, ale jest realistą:

- Konkurencja jest bardzo silna. Zarówno u nas, jak w zagranicznych klubach jest wielu dobrych bramkarzy. Nie wszyscy są powoływani do kadry. Jestem człowiekiem ambitnym. Zawsze stawiam sobie wielkie cele. Wiele razy w moim życiu bywało tak, że ktoś spisywał mnie na straty, myślał, że nie osiągnę jakiegoś etapu. Po jakimś czasie udowadniałem, że potrafię bronić. Teraz mogę jedynie skupić się na pracy, nad tym żeby rozwijać swoje umiejętności. Trzeba spokojnie czekać i wierzyć w to, że być może się życie do mnie uśmiechnie i kiedyś dostane szansę zagrania w pierwszej reprezentacji Polski - zapewnia Mateusz.

źródło: Dziennik Zachodni



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online