Forum
 

Przyjaźń z piaskownicy

Jacek Kowalczyk i Mateusz Sławik powinni dziś wyjść na boisko Górnika przy ul. Roosevelta. Pierwszy w środku obrony drużyny Odry, drugi w bramce Górnika. 

"Kowal" w bramce
To rzadki przypadek, by w lidze grali przeciwko sobie piłkarze znający się praktycznie od... zawsze. W połowie lat osiemdziesiątych bawili się w jednej piaskownicy na Wełnowcu. Potem chodzili do jednej szkoły podstawowej. Praktycznie w jednym czasie zaczęli treningi na Bukowej. - Podczas meczu drużyn szkolnych zobaczyli nas trenerzy "Gieksy". W jednym ja grałem w bramce, a Jacek w ataku. W kolejnym było odwrotnie! Jacek stanął między słupkami. Na pierwsze zajęcia do klubu poszedłem już z bramkarskimi rękawicami. Chyba było mi to pisane... - wspomina Sławik. - Wkrótce poszliśmy na pierwszy trening. Spędzaliśmy wtedy razem mnóstwo czasu. W szkole, na podwórku, w klubie.

Sławik kontra Jarczyk
Odwiedzaliśmy się w domach, w końcu mieszkaliśmy od siebie nie więcej niż 50 metrów. Nawet pecha mieliśmy w jednym czasie. On złapał kontuzje kolana i założono mu gips. Minął tydzień i niemal dokładnie taki sam los spotkał mnie - dodaje bramkarz Górnika, który do środy nosił na ręce opaskę gipsową. Dziś nie ma jednak zagrożenia, by nie mógł stanąć w bramce przeciwko Odrze. Wspominając wspólną grę na Bukowej, opowiada o rozgrywkach juniorów. - Dla nas najbardziej prestiżowe był mecze z Ruchem, gdzie w naszym roczniku biegał taki wysoki chłopak, z którym teraz gram w jeden drużynie. Kto? Sławomir Jarczyk.

Kto zgasił światło?
- Chłopcy z Górnika rywalizowali przede wszystkim z Gwarkiem. Podawaliśmy też piłki na stadionie GKS. Zawsze stawałem za bramką Janusza Jojki, "Kowal" z kolei podglądał obrońców. Wtedy już grał w defensywie, bo zaczynał bliżej bramki rywala i strzelał sporo goli. Najlepiej pamiętam mecz GKS - Górnik z 1994 roku. Piłka wyleciała za boisko, złapałem ją, rzuciłem Januszowi Jojce o wtedy... zgasło światło. To był ten pamiętny mecz, o którym mówi się do dziś, choć minęło już dwanaście lat... - Sławik miał szansę gry z Kowalczykiem jeszcze raz, już w barwach Górnika. - Od kiedy odszedłem pierwszy raz z Bukowej do MK cały czas się mijamy. On poszedł do Wisły, ja wróciłem do GKS-u, potem minęliśmy się w Polonii Warszawa. Wiem, że Górnik chciał Jacka sprowadzić, ale ja w tej sprawie z nim nie rozmawiałem. Ostatnio zresztą spotykamy się bardzo rzadko. Nie ma czasu - kończy Sławik.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2019 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online