Forum
 

Fatum?

Andrzej Bledzewski w bramce. Ewentualnie Michał Wróbel. Kto w obronie? Jacek Wiśniewski, Grzegorz Lekki, Robert Kolasa. I Mario Andracić. W drugiej linii na pewno Tomasz Prasnal, Adam Kompała i Rafał Kocyba. Rola rozgrywającego pewnie przypadłaby Rafałowi Kaczmarczykowi. W ataku na pewno Mariusz Nosal i Stanisław Wróbel. Tak, skojarzenie jest słuszne. Jeszcze rok temu w ten sposób mogła wyglądać wyjściowa jedenastka zabrzańskiego Górnika. Co dziś łączy tych wszystkich piłkarzy? 
Klątwa Koźmińskiego?

Nie ma ich na Roosevelta i zdecydowana większość sama powiedziała Górnikowi "dziękujemy", choć ponad połowa piłkarzy z tej grupy to ludzie związani z klubem od dziecka. Odchodzili rozżaleni, że Górnik nie dał im możliwości rozwoju, popadli w stagnację, klub nie zapewnił im godnego życia. W klubie mówiono inaczej. - Część na pewno chcielibyśmy zatrzymać, choć nie ulega wątpliwości, że pewien układ personalny już się wyczerpał i zespół potrzebował zmian. Skoro jednak nie chcieli grać w Górniku, to trudno było zatrzymywać ich na siłę. Kibicuję wszystkim, tylko gdzie dzisiaj są? - twierdzi prezes klubu, Zbigniew Koźmiński. - Chcemy ich wszystkich spłacić w ciągu roku. Mówią, że to klątwa Koźmińskiego. To nie tak. Zawsze mówiłem, że Górnik jakoś sobie bez nich poradzi. Czy oni bez Górnika?

Wydawało się, że każdy ma papiery na granie. Może w innym otoczeniu, z nową motywacją i regularnie zasilanym kontem... Tymczasem wymienionych na wstępie ludzi łączy jeszcze jedno. Dwa miesiące po wznowieniu rozgrywek nie widać ich na pierwszoligowych boiskach.

- Biorąc pod uwagę tylko umiejętności, tamta drużyna dziś mogłaby grać nawet o najwyższe cele. Umiejętność kopnięcia piłki to jednak nie wszystko - twierdzi Piotr Lech, jeden z nielicznych, którzy zostali w Zabrzu.

Tytułowe "fatum" nie jest przypadkowe. W końcu nie jest winą Kompały, że zdegradowano Szczakowiankę do drugiej ligi, ani Prasnala, że zerwał więzadła krzyżowe, nie jest winą Kaczmarczyka, że Mila i Sobolewski są młodsi i lepsi... Faktem jednak jest, że nikt nie gra w ekstraklasie.

Zesłani do II ligi

A co dzieje się z piłkarzami, którzy pożegnali Zabrze latem tego roku? Andrzej Bledzewski usłyszał jeszcze w styczniu, że dostaje kartę na rękę. Wybrał Szczakowiankę. Latem dołączyli do niego dwaj piłkarze, kojarzeni z Zabrzem od lat - Adam Kompała i Jacek Wiśniewski. Od pół roku mówili, że chcą odejść. Byli na testach w drugiej lidze niemieckiej, ostatecznie dołączyli do Bledzewskiego. Kompała kilka razy pojawił się w szatni Górnika w trakcie ligowych spotkań. Wiśniewski mecze ogląda z trybun, siedząc wspólnie z kibicami. Jeżeli wrócą do ligi to najwcześniej za rok. I prędzej z Pogonią Szczecin niż Szczakowianką.

Robert Kolasa przeniósł się do Cracovii, beniaminka drugiej ligi. Leczył kontuzję, ostatnio pojawił się na boisku. Na kilka minut. Cracovia jest rewelacją rozgrywek, ale Kolasa odgrywa w niej marginalną rolę.

Marzenia na prowincji

Latem swoje marzenie zrealizował Grzegorz Lekki, którego cała rodzina od lat mieszka w Niemczech. Lekki chęci wyjazdu nie krył od dłuższego czasu, regularnie jeżdżąc na testy do Arminii czy Bochum. Jeszcze wiosną był w TSV 1860 Monachium. Ostatecznie podpisał kontrakt z Wilhelmshaven. To klub grający w czwartej lidze niemieckiej.

Marjo Andracić takiego talentu jak Ivica Kriżanac nie ma, a jego kontrakt kosztował sporo. Latem obie strony pożegnały się szybko i bezboleśnie. Andracić trafił do trzecioligowego klubu w Paryżu. Kontrakt załatwił mu Robert Staniszewski, wychowanek Górnika, od dziesięciu lat jeżdżący po świecie pod nazwiskiem Wallon.

Rafałowi Kaczmarczykowi skończył się kontrakt. Wybrał najlepiej jak mógł. Po grze w Olsztynie, Widzewie i Górniku, w końcu mógł dostać kontrakt i premie w terminie. Poszedł do Grodziska. Gra niewiele, ale tam jest pięciu reprezentantów Polski. W każdym razie kasa się zgadza.

Jego imiennik, Rafał Kocyba jest wychowankiem Górnika. Odszedł po dwudziestu latach spędzonych na Roosvelta. Strony nie dogadały się w sprawach finansowych i Kocyba dojeżdża dziś do Gliwic. Grał, a właściwie leczył się po kontuzji i siedzi na ławce w Piaście Gliwice. W Górniku twierdzą, że gra za połowe tego co mógł mieć w Zabrzu. Odszedł też Mariusz Nosal. Jest w Wodzisławiu. Też miał problemy ze zdrowiem. Ostatnio strzelił ważną bramkę. Powrót na boisko rodzi się jednak w dużych bólach.

Wróble dwa

Tomasz Prasnal miał jechać na obóz z Górnikiem. Dzień wcześniej wyjechał do Łęcznej. - Nie dostałem wiele więcej, ale to są pewne pieniądze. Poza tym po tylu latach trzeba coś zmienić - mówi piłkarz, którego narzeczona pochodzi z Lublina. Prasnal teoretycznie jest dziś liderem ligi. Teoretycznie, bowiem nie zagrał nawet minuty. "Mały" na jednym z treningów zerwał więzadła krzyżowe. Do gry wróci wiosną.

Michał Wróbel, bramkarz, którego jako juniora obserwował Manchester United. Talent wielki, z pracowitością gorzej. Był już wypożyczony do Jaworzna, wrócił, by latem odejść do Wisły Kraków. Nie bronił w żadnym meczu, obecnie jest zawieszony. Dlaczego? Nie bardzo wie, komu pożyczać samochody. Oddanie auta Kamilowi Kuzerze było być może największym błędem jego życia.

Kto wygrał? Stanisław Wróbel, kolega z ławki w szkole średniej Grzegorza Bonka, Tomasza Moskały i niejakiego Tomasza Sosny z Walki Makoszowy. Uczył się z nich najlepiej i dobrze zrobił przeprowadzając się na Bukową.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online