Kto na tym zyskał?

Górnik Zabrze i Lechia Zielona Góra za porozumieniem stron rozwiązały umowę o współpracy.
Przypomnijmy, że podpisano ją 4 lutego 2004 roku. Górnik miał przekazywać zielonogórzanom 60 tysięcy rocznie, w zamian za to Lechia zobowiązała się do oddawania nieodpłatnie najzdolniejszych zawodników. Ci mieli grać w pierwszoligowym zespole, a w przypadku ich transferu do kolejnego klubu, Lechia dostałaby część pieniędzy. 

Odeszło czterech

Umowa funkcjonowała bez przeszkód przez ponad rok. W jej ramach Górnika zasilili Łukasz Juszkiewicz, Paweł Wojciechowski, Piotr Leciejewski i Wojciech Okińczyc. Dwaj pierwsi szybko awansowali do pierwszej drużyny, byli także powoływani do reprezentacji młodzieżowej. Juszkiewicz do dziś jest silnym punktem Górnika, Wojciechowski doznał groźnej kontuzji, później został sprzedany do Cracovii Kraków i walczy o powrót na pierwszoligowe boiska. Znając tego ambitnego zawodnika wierzymy, że mu się uda. Razem z Wojciechowskim do Cracovii przeszedł Okińczyc.

Został tylko sąd

Marek Koźmiński menedżer Górnika by zejść z kosztów wytransferował do Lechii kilku zawodników z niższych lig. Ci, choć nie zagrali w Zielonej Górze ani minuty na zasadzie umowy przechodzili później do Zabrza. Ta sprawa wyszła na jaw dopiero przed kilkoma dniami, a działacze zielonogórscy skrzętnie ją ukrywali. Niestety, za Wojciechowskiego i Okińczyca Lechia nie dostała ani złotówki. Kiedy z Górnika odszedł Koźmiński słynny klub, który boryka się z ogromnymi kłopotami przestał płacić raty. Lechii pozostało tylko postępowanie sądowe. Zapowiadał się proces na długie miesiące, wprawdzie z perspektywą wygranej, ale bez większych szans na odzyskanie pieniędzy.

Polubowne rozwiązanie

Działacze Lechii dogadali się z prezesem Górnika Jerzym Frenkielem i podpisano wspomniane porozumienie. Co z niego będzie miała Lechia? – Jesteśmy realistami – powiedział wiceprezes klubu Radosław Ogiela. – Uważamy, że większych szans na odzyskanie pieniędzy nie mamy. Skoro nowe władze Górnika też chciały polubownie załatwić tę sprawę, to uznaliśmy, że tak trzeba zrobić. Nie mogę zdradzić szczegółów, bo obowiązuje mnie tajemnica handlowa. Powiem tyle, że w czerwcu otrzymamy kilku zawodników albo dostaniemy ich karty i będziemy czerpać korzyści z ich ewentualnych transferów. Uważam, że było to jedyne wyjście z tej sprawy. Czy jestem rozczarowany? Oczywiście. Nadal twierdzę, że umowa była dobra i w pierwszym okresie jej funkcjonowania spełniała swoje zadania. Przestała, kiedy jednak ze stron z niej się nie wywiązywała. Dodam jeszcze, że pomogła piłkarzom. Nie oszukujmy się. Z trzeciej ligi trudno startować w wielki, futbolowy świat. Kiedy dostanie się szansę w ekstraklasie, jest znacznie łatwiej. Udowodnili to Juszkiewicz i Wojciechowski. Też wierzę, że Paweł szybko pojawi się w pierwszym składzie Cracovii. Nie zapominajmy, że miał ciężką kontuzję i prawie pół roku nie grał w piłkę.

Mądry Polak...

Tyle wiceprezes Lechii. Trudno nie uznać słuszności działań włodarzy klubu zmierzających do polubownego rozwiązania umowy, której i tak nie można wyegzekwować. Warto się jednak zastanowić po co ją podpisywano? Przecież przed dwoma laty kiedy negocjowano jej warunki prawie wszyscy mieli do niej zastrzeżenia. Po prostu w sposób ewidentny nie zabezpieczała ona interesów Lechii, faworyzując nawet nie zabrzański klub, ale jednego człowieka: Marka Koźmińskiego. Szkoda, że wówczas działacze Lechii odrzucali wszelkie uwagi i wątpliwości. Dostrzegli je dopiero ostatnio. Mądry Polak po szkodzie...

źródło: Gazeta Lubuska



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online